Modlitwa

jesus 753063 640

 

Panie Jezu Chryste, wyznajemy Ciebie Królem Wszechświata. Cokolwiek stworzone zostało dla Ciebie istnieje. Wypełniaj przez nas wszystkie Twoje prawa. Odnawiamy nasze przyrzeczenia chrztu świętego. Wyrzekamy sie grzechu i szatana i wszytkiego co do zała prowadzi. Obiecujemy życ w wolności dzieci Bożych, a przede wszystko czynić wszystko, oby zwyciężyły prawa Twego Królestwa Prawdy, Sprawiedliwości, Miłości i Pokoju. Amen.

Skrzynka intencji

497px Pióro i kałamarz.svg

Odwiedziny

Liturgia dnia

Zaufanie Bogu

you shall love the lord your god 1 833297 mZaufanie Bogu w czasach kryzysu

Groźny dla życia koronawirus rozpowszechnił się i trzyma w garści niemal cały świat. Nie ma jeszcze szczepionki, która mogłaby powstrzymać rozprzestrzenianie się choroby i wyleczyć dotkniętych zakażeniem. Politycy sięgają po wszystkie dostępne im środki w celu ochrony ludności. Ogranicza się życie publiczne i zachęca ludzi do rezygnowania, w miarę możliwości, z kontaktów społecznych. Naukowcy pracują w laboratoriach pod dużą presją, starając się znaleźć antidotum na tę złośliwą chorobę, której ofiarą padły już tysiące.

Choć tej sytuacji na pewno nie można porównać z niebezpieczeństwami i zamętem czasów wojennych, to doświadczenie bezsilności jest podobne. Nikt nie wie, czy i kiedy on sam nie zostanie dotknięty ani czy bliski mu człowiek nie znajdzie się w niebezpieczeństwie. Tak jak w czasach dżumy i cholery, nieurodzaju i klęsk głodu, doświadczamy granic naszej siły sprawczej. Każdy wie: możliwości ochrony przed zarażeniem są ograniczone. Nie ma żadnej gwarancji, że nie dotknie to właśnie mnie samego. Spędzamy czas siedząc w domu. Wielu ludzi dopada nuda, brakuje im zajęcia w pracy czy czasie wolnym.

Jednak gdy jesteśmy tak bardzo na siebie skazani, to pojawia się szansa zastanowienia się nad tym co istotne, bez odciągania naszej uwagi przez wiele rozproszeń współczesnego życia.

Człowiek wierzący wie: nasze życie jest w ręku Boga. Nie mamy na ziemi trwałej ojczyzny. Po śmierci musimy odpowiedzieć przed Bożym sądem za nasze czyny i przebieg całego życia. Zarówno w życiu jak i w śmierci możemy jednak zdać się na miłosierdzie Boga, jeżeli tylko się temu miłosierdziu polecimy.

Nawet jeżeli w obszarze medycyny robimy wszystko co w ludzkiej mocy i dzięki danemu nam przez Boga rozumowi zabiegamy o polepszenie warunków ludzkiego życia, to docieramy jednak do granic naszych możliwości. Nie wiemy kiedy, ale wiemy, że pewnego razu wybije godzina rozstania z tym światem. Apostoł Paweł miał przed oczami całą nędzę ludzkości, gdy pisał do młodej wspólnoty chrześcijan w Rzymie: „Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. [...] Stworzenie [...] zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych” (Rz 8, 18-21). W czasie postu przed Wielkanocą złóżmy całą naszą nadzieję w Bogu. Jego Syn jest Sługą Bożym przepowiedzianym w Starym Testamencie, który „obarczył się naszym cierpieniem i dźwigał nasze boleści”. Dlatego wyznajemy o Jezusie: „w Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53, 4-5).

Wykorzystajmy czas w domu by zastanowić się: kim jestem? W jaki sposób mogę w życiu służyć społeczności moimi talentami? Czy kocham Boga z całego serca i całej duszy a bliźniego jak siebie samego? Czy tak w życiu jak i w śmierci pokładam nadzieję jedynie w Jezusie Chrystusie?

Przed swoim cierpieniem i śmiercią na krzyżu Pan pocieszył swoich uczniów w ich obawach i troskach słowami: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16, 23).

Gerhard kard. Müller, Rzym

Modlitwa w czasie pandemii koronawirusa

Ks. Stanisław Groń SJ

Jezu Chryste, przemierzałeś miasta i wsie „lecząc wszystkie choroby i wszystkie słabości”. Na twój rozkaz chorzy odzyskiwali zdrowie. Przyjdź nam teraz z pomocą pośród rozprzestrzeniającego się w świecie koronawirusa, abyśmy mogli doświadczyć twojej uzdrawiającej miłości.

Ulecz tych, którzy są chorzy z powodu tego wirusa. Niech odzyskają siłę i zdrowie dzięki dobrej opiece medycznej.

Ulecz nas z lęku, który uniemożliwia współpracę z innymi ludźmi i sprawia, że sąsiedzi nie pomagają sobie nawzajem.

Uzdrów nas z naszej dumy, mogącej prowadzić do bagatelizowania choroby, której skutki nie znają granic.

Jezu Chryste, uzdrowicielu wszystkich, bądź przy nas w czasach niepewności i smutku.

Bądź z tymi, którzy zmarli z powodu wirusa. Niech odpoczywają z Tobą w twoim wiecznym pokoju.

Bądź z rodzinami chorych i zmarłych, gdy martwią się i rozpaczają. Strzeż ich przed chorobą i przed rozpaczą. Niech doświadczą twojego pokoju!

Bądź z lekarzami, pielęgniarkami, całym personelem medycznym i z tymi, którzy prowadzą badania nad znalezieniem lekarstwa. Wspieraj wszystkich, którzy otaczają opieką poszkodowanych i narażają swoje życie. Napełnij ich twoim pokojem i chroń ich.

Bądź z przywódcami wszystkich narodów. Obdarz ich dalekowzrocznością w działaniu, by z miłością i prawdziwą troską zabiegali o dobro ludzi, którym mają służyć. Daj im mądrość do inwestowania w długoterminowe rozwiązania, które pomogą nam przygotować się na przyszłe epidemie lub zapobiec im. Niech wspólnie pracując, osiągną cel i doświadczą twojego pokoju.

Jezu Chryste, pozostań z nami, gdziekolwiek jesteśmy, w domu czy za granicą, pośród wielu cierpiących czy tylko w gronie najbliższych. Nie opuszczaj nas, gdy walczymy o życie i gdy opłakujemy jego utratę. Pomóż nam wytrwać i być zawsze gotowymi, a nasz niepokój zastąp swoim pokojem.

Jezu Chryste, uzdrów nas!

Tę modlitwę ułożyła zastępczyni redaktora naczelnego jezuickiego magazynu „Ameryka”, pani Kerry Weber.

 

Modlitwa umieszczona na stronie Apostolstwo Modlitwy

Adwent czasem pielgrzymowania i czuwania

Papież Franciszek

reading 434705 1280Do przeżywania Adwentu jako okresu pielgrzymowania i czuwania zachęcił papież Franciszek w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Nawiązał do czytań liturgicznych w szczególności do Ewangelii św. Mateusza 24, 37- 44.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj, w pierwszą niedzielę Adwentu, rozpoczyna się nowy rok liturgiczny. W ciągu tych czterech tygodni Adwentu liturgia prowadzi nas do świętowania Narodzenia Jezusa, ponieważ przypomina nam, że On przychodzi każdego dnia w nasze życie i powróci w chwale u kresu czasów. Ta pewność skłania nas do patrzenia w przyszłość z ufnością, jak nas zachęca prorok Izajasz, który swoim natchnionym głosem towarzyszy całej drodze Adwentu.

W pierwszym dzisiejszym czytaniu Izajasz 2, 2 prorokuje, iż „stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stać będzie mocno na szczycie gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną”. Świątynia Pana w Jerozolimie jest ukazana jako punkt zbieżności i spotkania wszystkich narodów. Po Wcieleniu Syna Bożego sam Jezus objawił się jako prawdziwa świątynia. Dlatego wspaniała wizja Izajasza jest Bożą obietnicą i pobudza nas do przyjęcia postawy pielgrzymki, drogi do Chrystusa, który jest sensem i kresem całej historii. Ci, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, mogą ją znaleźć idąc jedynie drogami Pana, natomiast zło i grzech wynikają z faktu, że jednostki i grupy społeczne wolą podążać drogami podyktowanymi interesami egoistycznymi, powodującymi konflikty i wojny. Adwent jest właściwym okresem, by przyjąć przybycie Jezusa, który przychodzi jako posłaniec pokoju, by wskazać nam drogi Boga.

W dzisiejszej Ewangelii (Mt 24,42) Jezus zachęca nas, abyśmy byli gotowi na Jego przyjście: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie”. Czuwanie nie oznacza trzymania oczu materialnie otwartych, ale posiadanie serca wolnego i zwróconego we właściwym kierunku, to znaczy gotowego, by dawać i służyć. To właśnie oznacza czuwanie! Sen, z którego musimy się przebudzić obejmuje obojętność, próżność, niemożność nawiązania autentycznie ludzkich relacji, niezdolność do zatroszczenia się o brata samotnego, opuszczonego lub chorego. Oczekiwanie na Jezusa, który przychodzi, musi się zatem przełożyć na trud czuwania. Chodzi przede wszystkim o zdumienie działaniem Boga, Jego niespodziankami i danie Jemu pierwszeństwa. Czuwanie oznacza także, konkretnie wrażliwość na naszego bliźniego znajdującego się w trudnej sytuacji, pozwolenie, aby wyzwaniem były dla nas jego potrzeby, nie czekając, aż on czy ona poprosi nas o pomoc, ale nauczenie się uprzedzania, wyprzedzania, tak, jak Bóg zawsze czyni wobec nas.

Niech Maryja, Dziewica czuwająca i Matka nadziei, prowadzi nas na tej drodze, pomagając nam zwrócić spojrzenie na „górę Pana”, będącą obrazem Jezusa Chrystusa, który przyciąga do siebie wszystkich ludzi i wszystkie narody.

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

Panie Prezydencie

Panie Prezydencie


Obecność prezydenta USA i innych przywódców w Warszawie na obchodach 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej sprawi, że 1 września 2019 r. oczy i uszy całego świata będą zwrócone na Polskę. Tej szansy nie możemy zmarnować. Ważne jest bowiem nie tylko to, kto i co mówi, ale również w czyjej obecności.

Na krótko otwiera się przed nami okno historii. Tego dnia nikt chyba nie będzie śmiał zaprzeczyć faktom, że Polska była pierwszą ofiarą tej wojny. Byliśmy także pierwszym państwem, które stawiło zbrojny opór agresji hitlerowskich Niemiec. Wskutek zdrady naszych sojuszników bohaterstwo polskich żołnierzy poszło jednak na marne. Trzeba to dzisiejszym sojusznikom powiedzieć, że tamta wojna mogła się skończyć naszym wspólnym zwycięstwem już w roku 1939 r., gdyby tylko Anglia i Francja dotrzymały swoich zobowiązań. Ta wojna mogła nie rozlać się na cały świat i nie pochłonąć milionów ludzkich istnień. Niech to będzie przestrogą.

Niedotrzymanie umów wobec Polski rozzuchwaliło także sowiecką Rosję, która po dwóch i pół tygodniu zwłoki zrealizowała zapisy paktu Ribbentrop-Mołotow. Padliśmy ofiarą agresji dwóch totalitarnych imperiów. Ale Polacy nie zaprzestali walki po słusznej stronie. Walczyli o niepodległość Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Belgii, Holandii, Norwegii i innych krajów. Polacy i podziemne struktury naszego państwa robiły więcej niż ktokolwiek na świecie dla ratowania ludności żydowskiej, choć tylko u nas za pomoc Żydom Niemcy karali śmiercią!

Mimo, że nigdy nie zdradziliśmy aliantów, Polska wyszła z tej wojny przegrana. Na mocy porozumienia przywódców USA, ZRRR i Wielkiej Brytanii powierzchnię Polski okrojono po wojnie o prawie 20 proc.! O stratach w postaci obróconej w gruzy Warszawy, zrabowanego wyposażenia fabryk, skradzionych dzieł sztuki i spalonych z premedytacją bibliotek też warto wspomnieć. Za to wszystko Polska nie dostała żadnych reparacji. Przeciwnie, na prawie pół wieku oddani zostaliśmy w rosyjskie jarzmo. Dla nas i dla krajów naszego regionu II wojna światowa skończyła się dopiero w roku 1989. To polska „Solidarność” przyniosła wolność Europie Centralnej. A ostatni rosyjscy żołnierze opuścili nasz kraj dopiero w roku 1993 – 17 września!

Może i dobrze, że obchody 80. rocznicy II wojny światowej odbędą się nie na Westerplatte, tylko w Wieluniu i w Warszawie. To Wieluń – bezbronne i śpiące nad ranem miasto zbombardowane przez Niemców jeszcze przed atakiem na Westerplatte jest obok Warszawy najdobitniejszym symbolem bestialstwa tej wojny. To nie była „cywilizowana wojna”, ale świadome bombardowanie szpitali, kościołów i szkół, strzelanie do ludzi pracujących w polu, masowe rozstrzeliwanie Polaków w Piaśnicy, Bydgoszczy i Poznaniu – od pierwszych dni września. Jednym z pierwszych, który wkraczał do Wielunia jako dowódca jednego z oddziałów 1. Dywizji Lekkiej, był rotmistrz Claus Philipp Maria Schenk Graf von Stauffenberg, późniejszy pułkownik – wykonawca nieudanego zamachu na Hitlera 20 lipca 1944 r., gdy jasne było, że z Führerem III Rzesza idzie ku klęsce. To z niego Niemcy robią dzisiaj swojego bohatera (!).

Wskutek działań wojennych oraz niemieckiego, rosyjskiego i ukraińskiego ludobójstwa życie straciło ok. 6 mln obywateli polskich, w tym ok. 3 mln pochodzenia żydowskiego. Diaspora żydowska w II Rzeczypospolitej nie przypadkiem była największa w Europie. Polscy Żydzi też godnie nosili polskie mundury. Trzeba to powiedzieć naszym żydowskim partnerom, że w 1939 r. wspólnie przegraliśmy tamtą wojnę. Gdyby nie ta przegrana, nie byłoby Holokaustu! Dzisiaj potrzebna jest solidarność ofiar. Jej niszczenie byłoby pośmiertnym zwycięstwem Hitlera.

Warto też przypomnieć, że chyba nikt inny – prócz Izraela – nie przeznacza tylu środków, co Polska, na kultywowanie pamięci o ofiarach Holokaustu. U nas nie zacieramy śladów po niemieckich obozach zagłady. Od 75 lat Polska łoży na utrzymanie tych miejsc, do których młodzież z Izraela przyjeżdża, by poznawać bolesną historię i apelować do sumień świata. Nie zgadzamy się, aby z tego powodu mówiono o „polskich obozach śmierci”. Polska jako ofiara tej wojny swoimi działaniami na rzecz upamiętnienia Holokaustu wyprzedziła o ponad pół wieku deklarację terezińską i idącą za nią amerykańską ustawę 447. Nie trzeba nas poganiać. O tym też trzeba właśnie 1 września powiedzieć.

Panie Prezydencie, życzę roztropności i odwagi.

Idziemy nr 34 (723), 25 sierpnia 2019 r.