Modlitwa

jesus 753063 640

 

Panie Jezu Chryste, wyznajemy Ciebie Królem Wszechświata. Cokolwiek stworzone zostało dla Ciebie istnieje. Wypełniaj przez nas wszystkie Twoje prawa. Odnawiamy nasze przyrzeczenia chrztu świętego. Wyrzekamy sie grzechu i szatana i wszytkiego co do zała prowadzi. Obiecujemy życ w wolności dzieci Bożych, a przede wszystko czynić wszystko, oby zwyciężyły prawa Twego Królestwa Prawdy, Sprawiedliwości, Miłości i Pokoju. Amen.

Skrzynka intencji

497px Pióro i kałamarz.svg

Odwiedziny

Liturgia dnia

Droga Krzyżowa

way of the cross 2654407 640Zamieszczamy rozważania, które przedstawiliśmy podczas Drogi Krzyżowej na Wałach na Jasnej Górze 22 września ub. roku podczas Ogólnopolskiej Pielgrzymki Małżeństw.

DROGA KRZYŻOWA

Św. Jan Paweł II powiedział w 1999 r. w Nowym Sączu, że „małżeństwo jest drogą świętości, nawet wtedy, gdy staje się Drogą Krzyżową.” Rozważając poszczególne stacje Drogi Krzyżowej będziemy czasem będziemy utożsamiać się z Panem Jezusem, a czasem, niestety, z tymi, którzy Go na śmierć skazali. Rozważając poszczególne stacje, przyjmujmy Boże błogosławieństwo na drodze do świętości każdego z nas żyjącego w małżeństwie, zobaczmy nasze własne zmagania z dobrem i złem, codzienne wybory między miłością, a wszystkim, co jest jej przeciwieństwem. Zauważmy, że Droga Krzyżowa jest drogą okazywania nam przez Pana Jezusa miłosierdzia. Jest darem Jego miłosierdzia zwłaszcza, gdy przezywamy w małżeństwie trudności. Ufajmy w swego rodzaju zmartwychwstanie naszego małżeństwa jeszcze tu na ziemi i radujmy się zapowiedzią zmartwychwstania każdego z nas po śmierci.

Stacja I: Jezus skazany na śmierć

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Jezus usłyszał: „On bluźni!” Ale to nie Jezus bluźnił, tylko Jego oskarżyciele. A w jakże wielu małżeństwach słychać:

– Z Tobą w ogóle nie można się dogadać...

– To przecież Ty nie chcesz ze mną rozmawiać!!

– Nie będę z Tobą rozmawiać tym tonem!!

– Ach, szkoda się odzywać...

– Widzisz tylko swoje sprawy i nie zauważasz, jak mi ciężko...

– Nasze małżeństwo jest tylko na papierze i tak już niestety pozostanie;

– Rozwiodę się z tobą!

Wyrażam swoje emocje, nakręcam je. Mówię bez sensu, raniąc męża, żonę. Oskarżam, a tak naprawdę to wyrażam swój własny problem. Czyż to, co mówię, nie jest bluźnierstwem? Skazuję nim na śmierć Jezusa. Czy rzeczywiście chcę skazać Go na śmierć w moim małżeństwie?

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja II: Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona.

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Pan Jezus z pokorą wziął krzyż na swoje ramiona, bo wiedział. że będzie to znak zwycięstwa. A mnie tak trudno dźwigać krzyż codzienności w moim małżeństwie, w mojej rodzinie. Tak trudno wysłuchać siebie nawzajem, zrozumieć, przebaczyć. Bo jestem zmęczony, bo brak czasu i pośpiech, codzienny „kołowrotek”, rozdrażnienie. I wtedy łatwiej o ocenę niż zrozumienie. Z wielkim trudem przychodzi nam wtedy dialog. Odczuwamy go jako ciężki krzyż, który najchętniej chcielibyśmy odrzucić. Panie Jezu, przepraszamy Cię za brak pokory w naśladowaniu Ciebie. Naucz nas z miłością przyjmować dar dialogu w naszym małżeństwie, chociaż jest to czasem tak bardzo trudne.

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

way of the cross 2654408 640 1Stacja III: Pan Jezus upada pod krzyżem

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Jest trudno, bo krzyż ciężki, łatwo się poddać, uznać, że się nie powiodło, więc już nie warto rozmawiać, nie warto podejmować dialogu. Lepiej zrezygnować i nie iść dalej. A jednak, trzeba się podnieść, wstać i iść. Przecież miłość, to nie uczucie – raz przyjemne, a potem przykre. Miłość to postawa, to cierpliwość, która oczyszcza, uzdrawia i umacnia. Jeżeli powstanę, jeżeli zbliżę się do Ciebie Panie Jezu znowu, jeżeli odbuduję więź ze współmałżonkiem, to nie będzie jak dawniej. Nasze życie będzie jeszcze piękniejsze, pełniejsze miłości.

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja IV: Spotkanie z Matką

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

– Maryja wiedziona miłością przedarła się przez tłum na spotkanie z Synem. W naszych małżeństwach nie musimy przedzierać się przez tłum, żeby spotkać się ze sobą. A jednak, mimo bliskości fizycznej, nasz dialog staje się czasem drogą krzyżową. A kiedyś było tak dobrze... Może zbyt duża pewność siebie, a może rutyna, kiepski dialog sprawiły, że coś się popsuło. Nawet nie zauważyłam, kiedy mój mąż przestał ze mną rozmawiać. Widziałam natomiast, że źle mówi, krzywo stoi, źle się ubrał, za późno wstał i wiele innych. Maryja wychodzi nam na spotkanie i pomaga pokonać naszą niemoc, nasze oceny, opinie i fałszywy obraz drugiego. Maryjo, przedzieraj się przez mury, które sami budujemy i ułatwiaj nam codzienne spotkania ze sobą w naszych małżeństwach.

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja V: Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi.

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Mam własny świat, jak Cyrenejczyk, mam swoje pole, z którego wracam co dzień zmęczony do domu. I wiem, że jak będę potrzebował pomocy Pana Boga, to poproszę Go o to. A tu się okazuje, że Bóg potrzebuje mojej pomocy. Bo oto prosi mnie o pomoc drugi człowiek, inne małżeństwo, wspólnota. Zdaje mi się, że nie mam na to czasu, bo mam swoje sprawy. Tymczasem okazując pomoc, sam zostaję wzmocniony, okazując miłosierdzie, sam miłosierdzia doznaję. Ile razy coś daję innym, sam zostaję obdarowany po stokroć więcej. Okazać miłosierdzie to znaczy dźwigać ciężary drugiego, to znaczy pomagać nieść krzyż Jezusowi, który cierpi w tym człowieku, w tym małżeństwie, które prosi mnie o pomoc. Czy zauważam Jezusa cierpiącego w innym małżeństwie i jestem gotów mu pomóc? Czy zdaję sobie sprawę z tego, że to jest szansa dla mnie?

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Chrystusowi

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

– Weronika widzi cierpienie Jezusa. Porusza ją to. Współodczuwa Jego ból, opuszczenie i poniżenie mimo, że Jezus nie wypowiada żadnej skargi. Otarcie twarzy daje Mu ulgę. Weronika nie pyta dlaczego Go skazali, dlaczego dźwiga krzyż. Ona po prostu pomaga , nie zważając na konsekwencje. Ta scena rozgrywa się bez słów. Jakże ważne w naszym życiu są gesty Ten gest, to czasem zwyczajne popatrzenie w oczy współmałżonka, objęcie ramieniem i pogładzenie po plecach; uśmiech, mimo zmęczenia. Czasem jestem przygnieciony problemami, których nie mogę rozwikłać. Chcę się nimi podzielić z żoną, mężem. Jednak, gdy widzę jej/jego zmęczenie sam zdobywam się na ciepły gest. Panie Jezu, naucz nas gestów miłosierdzia w naszym domu.

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja VII: Jezus upada po raz drugi

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Panie Jezu, upadasz po raz drugi. Gdzie się podziała Twoja moc? Co ja człowiek mogę zrobić, gdy Ty, Bóg, tak słabym jesteś? Moje grzechy mnie przygniatają. Kolejny raz byłam u spowiedzi. I znów to samo. Ten sam grzech, ta sama słabość i... ta sama bezsilność mi towarzyszy. Twój upadek nie był grzechem, ale Twoje podnoszenie się pokazuje mi, że niejeden raz się upada z różnych powodów i że można się podnieść. Pokazujesz mi, że ani Twoje słowo, ani moja długa modlitwa czy dobre postanowienia nie zabezpieczą mnie przed upadkiem. Może mnie podnieść Twoje miłosierdzie. Miłosierdzie, które nie jest litością, ale dźwiganiem, umacnianiem na duchu, zachętą do wytrwałości, pokazaniem konkretnych dróg wyjścia z trudnej sytuacji. To Ty, Jezu przez swoje podniesienie się, dźwigasz także mnie, nasze małżeństwo, całą naszą rodzinę. Dodajesz nadziei.

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

way of the cross 2654405 640Stacja VIII: Jezus spotyka płaczące niewiasty

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Plączące kobiety okazują swoją bezradność i żal, że Jezus będzie ukrzyżowany. Natomiast Jezus wyraża swój żal i ubolewanie, że te płaczące kobiety nie widzą swojego udziału w tym ukrzyżowaniu; nie są świadome, że one i cały Dom Izraela swoimi grzechami sprawił, że Pan Bóg dla ich ratowania poświęcił swojego Syna, który na tym krzyżu dźwiga wszystkie ludzkie grzechy, by ocalić człowieka. Jakże często płaczemy po ludzku, nie widząc, że nawet w cierpieniu dokonują się wielkie sprawy Boże.

Jakże typowa jest postawa tych płaczących kobiet dla nas, którzy mamy zawsze sto usprawiedliwień swojej postawy i postępowania, a tak mało pokory i skruchy wobec tego, co sami uczyniliśmy w pełnej wolności otrzymanej od Pana Boga. Panie Jezu, spraw, byśmy przy tej stacji, płacząc nad sobą, znaleźli prawdziwą drogę do Ciebie.

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja IX: Jezus upada po raz trzeci

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Czasami mamy wszystkiego dosyć, zdaje nam się, że wszystko się wali. Ogarnia nas fala zwątpienia i żalu. Tymczasem nie ma takiej sytuacji z której Pan Jezus nie wyciągnie dobra. Czasem dopuszcza trudności i zło w naszych relacjach małżeńskich, abyśmy pokonując te trudności przeżyli jeszcze pełniejszą miłość. Czasem dopuszcza zło, abyśmy się obudzili i pomyśleli o swoim zbawieniu, dając świadectwo pośród potrzebujących małżeństw, a przy okazji ratując nasze własne. My sami na pewno jeszcze nie raz upadniemy pod ciężarem naszych słabości małżeńskich, ale już mamy nadzieję na lepsze jutro, na to że dzięki wspólnocie, w której jesteśmy, będziemy coraz mocniejsi i szybciej będziemy się podnosić.

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja X: Pan Jezus z szat obnażony

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Kiedy się pokłócimy, to próbuję obnażyć słabości męża, żony. Obgadujemy jego, czy ją przy innych ludziach, nawet w rodzinie, a także w pracy. Wytykamy sobie nawzajem błędy, czasem przez nas samych urojone i wynikające z nierozumienia siebie nawzajem. Padają osądy, wymówki i pretensje, oskarżenia, ironie i złośliwości.

Mąż, żona poniżany we własnym małżeństwie, obnażany ze swoich słabości przed innymi, obgadywany, ukazywany w złym świetle, jest jak Chrystus obnażony ze swoich szat. Każda nagość jest wołaniem o miłość – kochaj mnie, przytul mnie, zobacz we mnie człowieka. Bezradnego, poniżonego... także przez Ciebie – mężu, żono.

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

way of the cross 2654404 640Stacja XI: Jezus przybity do krzyża

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Nieraz mówimy o własnym krzyżu. Przybija mnie do krzyża choroba, cierpienie, śmierć najbliższych, obowiązki w pracy, w domu, odejście dzieci od wiary. Czasem przybija mnie do krzyża brak dialogu ze współmałżonkiem, rozwód w mojej rodzinie. Jednak, jeżeli cierpienie Jezusa nie zmarnowało się, to i moje cierpienie nie może się zmarnować. Ofiarowuję je Jezusowi w tej intencji, którą widzę jako najbardziej potrzebną. Wierzę, że jest wtedy we mnie, w drugim człowieku, we wszelkich wydarzeniach, żyjący Chrystus, który mnie prowadzi do Ojca. Do Jego radości. Bo radość pełna, której pragnie dla nas Jezus, zakłada także cierpienie. Taka była droga Jezusa do zmartwychwstania. Taka jest droga każdego z nas w naszym małżeństwie.

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja XII : Pan Jezus umiera na krzyżu

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Jezus jeszcze przed śmiercią na krzyżu okazał miłosierdzie łotrowi. Tym miłosierdziem podźwignął go z jego win. Święty łotr jest symbolem Bożego miłosierdzia. Ale nie warto czekać z pojednaniem z Bogiem i najbliższymi na ostatnią chwilę życia. Niech nasze życie małżeńskie i rodzinne upływa pod znakiem codziennego przebaczenia.

Jezus zrezygnował ze swojego dobra – bo mógł swoje życie ocalić – dla dobra innych. My także, pragnąc dobra dla innych, niemal codziennie umieramy dla siebie. Panie Jezu, przez Twoją śmierć, która przyniosła życie innym, naucz mnie umierać dla siebie po to, by w moim małżeństwie, w mojej rodzinie coraz bardziej objawiała się miłość. Naucz mnie rezygnować z tego, co dobre dla mnie, na rzecz tego co dobre dla mojego męża, żony, dzieci.

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja XIII: Jezus zdjęty z krzyża

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Jezus już nie żyje. Ciało Dziecka zwrócono Matce. W życiu każdego z nas zdarzają się chwile, gdy jesteśmy bezradni, zrozpaczeni w obliczu cierpienia, jakie nas dotyka z powodu śmierci kogoś z naszej rodziny. Szczególnie, gdy jest to śmierć dziecka. Jakże ciężko pogodzić się z myślą, że kochający nas Bóg pozwala nam i naszym bliskim cierpieć. Życie bez cierpienia może okazać się życiem bez prawdziwej radości. Cierpienie nadaje sens naszemu życiu, ale jakże to trudne doświadczenie! Maryjo, naucz nas tak wierzyć, tak ufać i tak kochać Boga jak Ty, która podtrzymywałaś bezwładne ciało. Jakże często ja sam doznaje w moim małżeństwie bezwładności, bezsilności, niemocy. Naucz mnie Panie przyjmować tę bezwładność, własne ograniczenia.

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

jesus 380777 640stacja XIV: Jezus złożony do grobu

– Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę swoją odkupiłeś świat.

Gdzieś obok, wśród najbliższych, rozpadło się małżeństwo. Jest jakby w grobie. Nie możemy się z tym pogodzić, ale czujemy się bezradni. Jedyne co możemy zrobić to towarzyszyć osobie, którą to dotknęło. Okazać jej życzliwość. Wysłuchać, zrozumieć. Okazać miłosierdzie, czyli nie osądzać, ale podtrzymywać nadzieję. Bo, choć trzeba przyjąć do wiadomości, że po ludzku rzecz biorąc, to małżeństwo niejako umarło, to jednak może w nim odrodzić się miłość. A może i mnie się wydaje, że nasze małżeństwo już umarło? Warto wlać w serce nadzieję, bo może nie wszystko stracone. Warto zawierzyć, że może odrodzić się. Warto przyjąć Drogę Krzyżową w małżeństwie jako drogę do zmartwychwstania. Tylko taki jest sens tej Drogi.

A może Twoje małżeństwo było jak w grobie, a jednak przezwyciężyło kryzys i zmartwychwstało? Warto podziękować Jezusowi za okazane miłosierdzie.

– Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Oprac. Irena i Jerzy Grzybowscy na podstawie rozważań Drogi Krzyżowej prowadzonej przez Spotkania Małżeńskie w Jerozolimie w 2013 r.

Droga Krzyżowa #9

"Pewnej nocy łzy z oczu mych otarł dłonią swą Jezus
I powiedział mi:,, Nie martw się, jam przy boku jest twym”"

way of the cross 2654405 640STACJA I

Jezus na śmierć skazany


Jezus zostaje "SKAZANY"...


Ten który uzdrawiał chorych, podnosił na duchu strapionych, płakał z płaczącymi, teraz stoi cicho, jest bezbronny, nie ma przy nim nikogo, kto by Go obronił, potraktowany jak najgorszy zbrodniarz...
W końcu pada wyrok: NA KRZYŻ Z NIM!- podyktowany Piłatowi przez tłum, gdyż sam "umywa ręce"...
Co czułeś kiedy niesłusznie Cię oskarżono np. w pracy lub w szkole?
Jak zareagowałeś na niesprawiedliwość?
A może jesteś w tym tłumie ludzi, którzy oskarżają innych?
W tych wszystkich sytuacjach niesłusznych oskarżeń, rzucanych kłamstw wobec Ciebie. ON był wtedy przy Tobie, choć może myślałeś/myślałaś że Cię opuścił
Porozmawiaj z Jezusem o tych wydarzeniach, mów szczerze co Cię zabolało, ON przeżył to samo więc Cię rozumie.

STACJA II
Jezus bierze krzyż na Swe ramiona

Jezus, którego ciało jest pokaleczone, krwawiące od biczowania, bierze krzyż na Swe ramiona...
Nie buntuje się, nie szarpie tylko całuje to drzewo Krzyża wiedząc, że na nim dopełni się Zbawienie.
Widzisz Twój krzyż życiowy i co robisz?
Odrzucasz i zamykasz się w sobie czy próbujesz przyjąć go z miłością?
Porozmawiaj z Jezusem o swoim krzyżu, który teraz niesiesz? ON wie jak to jest dźwigać ciężar krzyża.

STACJA III
Jezus upada po raz pierwszy pod krzyżem


Upał, kamienista droga, bolące i krwawiące ciało, ciężar krzyża doprowadzają do upadku...
Jezusowi nikt nie chce pomóc się podnieść, żołnierze biją, bluzgają, naśmiewają się z Niego...
Tłum jedynie stoi biernie i patrzy...
W życiu nie raz upadniesz pod ciężarem krzyża, słabości, grzechów...
ON Cię chce podnieść, żebyś zbyt długo nie leżał sam, żebyś nie poddał się głosowi szatana, który chce Ci wmówić, że nie dasz rady, że jesteś beznadziejny...
Porozmawiaj z Nim o tym, co jest Twoim najtrudniejszym grzechem, z którym ciągle się zmagasz?

STACJA IV
Jezus spotyka Swoją Matkę


Na tej krzyżowej drodze dostrzegasz Ją, Twój wzrok spotyka się z Jej wzrokiem... Nie trzeba Wam słów, bo wzrok wszystko mówi...
Matka Jezu jest przy Tobie, idzie z Tobą, choć Jej matczyne serce pęka z bólu...

Kto jest przy Tobie w trudnych chwilach?
Może Ty jesteś dla kogoś oparciem w trudach?
Czy jeśli jesteś Matką, to modlisz się za Twoje dzieci?
Porozmawiaj z Jezusem.
Przez ręce Maryi wiele wyprosisz, pomódl się do Niej.

STACJA V

Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi


Szymon wracając z pracy zapewne w ogóle się nie spodziewał, że żołnierze będą mu kazali pomóc dźwigać krzyż Jezusowi. Użyczył jednak swoich ramion, przeszedł z Nim kawałek drogi.
Być może dla Szymona to "przypadkowe" spotkanie czegoś nauczyło? Na pewno pomógł Jezusowi, choć trochę krzyż stał się na chwilę lżejszy.
Czy chętnie pomagasz bliźniemu, jak widzisz, że potrzebuje pomocy? Czy stoisz biernie, udając że nie widzisz?
Porozmawiaj z Nim.

STACJA VI
Święta Weronika ociera twarz Jezusowi


Co za odważna kobieta - WERONIKA- korzysta z chwili i przedzierając się przez tłum chustą Swą ociera zmęczoną, poranioną Twarz Jezusa, której wizerunek odbija się na tymże płótnie...
To spotkanie trwa bardzo krótko, lecz jest bardzo wymowne, pokazuje że szukając Jezusa, można "przedrzeć się" przez najcięższe "mury".

Czy szukasz Jezusa? Gdzie Go szukasz?

STACJA VII
Jezus upada po raz drugi

Brak sił, zmęczenie, ból przyczyniają się do kolejnego upadku... Jezus z niego po raz kolejny wstaje i idzie!
Ta stacja ukazuje, że człowiek jest z natury istotą słabą, a upadki są nieodłączną częścią życia, nie raz kolana, ręce będą potłuczone i będzie zapewne bolało...
Czy wtedy poddasz się? Czy powstaniesz i zawalczysz?
Zaproś do tej walki Jezusa, ON rozumie nasze upadki, sam to przeszedł ...

STACJA VIII
Jezus pociesza płaczące niewiasty


«Nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą i synami waszymi».
Jezus zatrzymuje się na chwilę przy płaczących niewiastach.
W swojej wrażliwości dostrzega tych, którzy zwracają się do Niego. Zauważa uczniów, niewiasty. Nawet w takiej chwili nie myśli o Sobie, nie oczekuje litości. On pragnie życia wiecznego dla każdego. Odpowiadając kobietom tak naprawdę poucza wszystkich.
Jezu ucz nas miłości, która nie szuka swego. Miłości, która nawet w najtrudniejszych chwilach potrafi troszczyć się o innych."
(Źródło: http://roczniki.weebly.com/drogi-krzy380owej.html).

STACJA IX
Trzeci upadek Jezusa

Im bliżej końca drogi na Golgotę tym bardziej nie ma sił... Jezus upada... i powstaje.
Czy uczę się cierpliwości i wytrwałości, kiedy po raz kolejny upadłem?
W każdej chwili życia ON jest przy Tobie, bierze za rękę i chce poprowadzić.

STACJA X
Jezus z szat obnażony

Dotarłeś na Golgotę, miejsce gdzie nastąpi kres Twej ziemskiej wędrówki.
Żołnierze odzierają Cię z szat, czyniąc z tego jednocześnie wielkie pośmiewisko...
Jezus w milczeniu to przyjmuje, zapewne modli się z nich...
Czy potrafisz stanąć w prawdzie o sobie?
Prawda choć bolesna, WYZWALA...
Czy nie ranisz innych słowem, obmową, odzierając ich w ten sposób z ich godności ?
Czy przeżywałeś, bądź aktualnie przeżywasz stan bezsilności?
Czy modlisz się za tych, którzy Cię skrzywdzili i za tych, których skrzywdziłeś?
Porozmawiaj z Jezusem, ON przeżył to samo, ON czeka na Ciebie.

STACJA XI
Jezus przybity do krzyża

Rozciągają całe Twoje poranione ciało na krzyżu, aż słychać jak Twoje kości pękają, ręce i nogi przybijają gwoździami...

"To nie gwoździe Cię przebiły,
lecz mój grzech,
To nie ludzie Cię skrzywdzili,
lecz mój grzech
To nie gwoździe Cię trzymały,
lecz mój grzech.
Choć tak dawno to się stało,
widziałeś mnie"

STACJA XII
Jezus umiera na krzyżu


"Boże mój Boże czemuś mnie opuścił?"
Wykonało się... Jezus umiera...
Na Golgocie ciemna noc...
Kiedy w swoim życiu przeżywasz duchową ciemność, wydaje się że modlitwa nie daje radości, że pójście na Mszę jest puste, że wszystko się sypie, to idź pod Krzyż!
Bądź z Nim! Miłość oddała życie za Ciebie.
Nie zostawiaj Go samego, czuwaj przy Nim.

STACJA XIII
Jezus zdjęty z krzyża

Koniec męki, bólu... Wokół panuje cisza... Nie ma gapiów, żołnierzy...
Maryja z uczniem Janem przychodzą, aby wziąć Twoje poranione ciało, Maryja bierze Cię w swe ramiona, by je otulić troskliwą Miłością.

STACJA XIV
Jezus złożony do grobu

Ciało Jezusa zostaje złożone w grobie, który zostaje zasłonięte dużym kamieniem.
Grób staje się symbolem Zmartwychwstania.
Co jest sensem Twojego życia? Czy nie marnujesz życia, które jest darem?

Paulina P.

Droga Krzyżowa #7

STACJA I

JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY

Skazany, osądzony, ukarany, wyszydzony, wyśmiany.

ON odarty z godności ludzkiej stoi przed tymi, którzy zadecydują o Jego dalszym losie, nie mów nic, nie reaguje jedynie serce płacze.

Rozwrzeszczany tłum zachowuje się jak nieokiełznane, dzikie zwierzęta, słychać tylko wzajemne przekrzykiwania nacechowane złością, nienawiścią, chęcią wymierzenia kary Jemu.

Przecież to tylko takie błahe oszczerstwa rzucane w kierunku Jezusa, to nic takiego, uczynić wszystko aby ktoś cierpiał, czego chcieć więcej skoro większość mówi : "Ukarz Go" , "na krzyż z Nim", "uwolnij Barabasza"!!!

Czy aby dziś nie jesteśmy świadkami podobnych sytuacji lub nawet tymi, którzy ranią słowem, obrzucają "błotem", odzierają z szat ujawniając na świtało dzienne sprawy, o których ktoś nam powiedział?

Czy nie jest tak, że z łatwością przychodzi nam "skazywanie" kogoś?

"Moda na dokopywanie, poniżanie, zaorywanie, uciecha z potknięć, radocha z upadku i wszechobecny pęd do szukania wroga. Bo wróg nie jest człowiekiem, nie jest bliźnim, wróg jest pozbawiony praw, wroga można niszczyć. Stary mechanizm, który ludzkość ćwiczy od zarania. Pozbawić drugiego człowieczeństwa, żeby dać sobie prawo do zniszczenia go. Z wrogiem nie trzeba się spotykać, rozmawiać. Wroga trzeba wyeliminować. I tak, zaorując wrogów, zaorujemy Boga w naszych braciach i siostrach. Bóg jednak sam dał się zaorać na Krzyżu. Stoi po stronie zaoranych" - s. Chmielewska.

Postaw się na Jego miejscu, jaka byłaby Twoja reakcja? Czy umiałbyś tak jak ON całkowicie zamilczeć i w sercu przebaczyć? Czy może przyjmujesz postawę Piłata, który umywając ręce tym samym pokazuje, że ucieka od podjęcia odpowiedzialności bo ogarnia go strach przed ludźmi? Co jest dla Ciebie ważniejsze: Jezus czy aprobata ludzi?

Pomyśl, nad tym, co mówisz, o kim mówisz ? Czy masz świadomość, że słowa ranią? Czy będąc rodzicem, panujesz nad słowami z jakimi zwracam się do dziecka?

Papież Franciszek powiedział:

„«Słyszeliście, że powiedziano: ‘Nie zabijaj’... A ja wam powiadam, każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi» . W ten sposób Jezus przypomina nam, że także słowa mogą zabić! O tak!

Kiedy się mówi, że ktoś ma cięty język, cóż to oznacza? Że jego słowa mogą zabić! Dlatego nie wystarczy chronić życia bliźniego, ale również nie należy wylewać na niego trucizny gniewu i obrzucać go pomówieniami. (...) Powiem wam prawdę. Jestem przekonany, że jeśli każdy z nas zrobi postanowienie unikania plotek, na koniec zostanie świętym. To piękna droga. A zatem umowa stoi: dość plotek!”


STACJA II

Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

"Ujrzawszy przed Sobą na ziemi krzyż, upadł Jezus na kolana, objął go rękoma i ucałował trzykroć, przy czym odmówił po cichu wzruszającą modlitwę do Ojca niebieskiego, w której dziękował Mu, że już zaczyna się odkupienie ludzi" (http://www.duchprawdy.com/droga_krzyzowa_bl_emmerich.htm)

Jego ciało pokaleczone od biczowania, krople krwi spływające po twarzy od ran zadanych przez koronę z cierni i teraz TEN KRZYŻ ciężki....

Jezus mógł go odrzucić, zbuntować się, ale Jego reakcja jest inna, ON z miłością bierze go na swoje barki, czyni to dla Ciebie, dla mnie....

Ile razy złościmy się, bo jest za ciężko, bo nie dajemy rady, bo życie jest niesprawiedliwe, a czy kiedykolwiek podziękowałeś za swój krzyż?

 

STACJA III
Pierwszy upadek Jezusa


"Liczone są możliwości postępu – nawet przez upadki. Wołaj mocno, gdy upadniesz. Wierz w Moją miłość. Przyzywaj Mnie. Czyż nie chwyciłem Piotra, gdy tonął w falach?
Gdyby wiedziano, jak bardzo pragnę, by przychodzono do Mnie z prostotą i odrobiną serdeczności. Na ziemi potrzebuję wszystkich Moich dusz. Potrzebowałem twego przyjścia na świat jako nowego serca do kochania Mnie" - w.g widzeń Sługi Bożej siostry Anny Katarzyny Emmerich
Jeśli upadasz to, co wtedy robisz? Gdzie się udajesz po pomoc?
Jaka jest Twoja reakcja? Czy powstajesz? Czy raczej trwasz w upadku?


STACJA IV
Jezus spotyka swoją matkę


Droga na Golgotę staje się coraz trudniejsza, upał i tłum gapiów, którzy Mu ubliżają dodaje dodatkowego ciężaru.
Jednak w pewnej chwili Jezus wzrokiem dostrzega Swoją Matkę, która cały czas Mu towarzyszy.... Jakże ta chwila musiała być dla Niego ważna, Miłość matki to więź, która jest najsilniejsza.
Przecież my także w chwilach trudnych szukamy osoby bliskiej, do której możemy przyjść, porozmawiać, wypłakać się, przytulić.
Czy nie jest przypadkiem tak, że biegniemy do mamy? Czy szanujesz swoją mamę?


STACJA V
Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi


Żołnierze przypadkowo napotkanego mężczyznę o imieniu Szymon zmuszają do tego, aby pomógł nieść krzyż Jezusowi. On tego nie chciał zrobić, zapewne nawet nie przyszło mu na myśl, że coś takiego go spotka lecz użycza swoich bark by On mógł choć trochę nabrać sił.
Dla Szymona to zdarzenie okazuje się czymś więcej: "Już po niedługiej chwili uczuł Szymon dziwną w sobie zmianę, wzruszenie niezwykłe ogarnęło go, a pod jego wpływem już chętnie pomagał Jezusowi nieść krzyż. Szymon był to krzepki mężczyzna w wieku około 40 lat."

Czy jesteś w stanie pomóc osobie, która Cię zraniła?


STACJA VI
Święta Weronika ociera twarz Jezusowi


"Miłość ku Jezusowi i litość wezbrały w sercu Serafii, zapomniała o wszystkim i gwałtem zaczęła się przeciskać przez motłoch, żołnierzy i siepaczy, a za nią biegła dziewczynka, trzymając się jej sukni. Docisnąwszy się do Jezusa, upadła przed Nim na kolana, podniosła chustę, rozpostartą do połowy i rzekła błagalnie: „Pozwól mi, otrzeć oblicze Pana mego?" Zamiast odpowiedzi ujął Jezus chustę lewą ręką, przycisnął ją dłonią do krwawego oblicza, przesunął nią po twarzy ku prawej ręce, i zwinąwszy chustę obiema rękami, oddał ją z podzięką Serafii"
"Przyłącz się do Moich owieczek. Zbliż się do Mnie. Złącz się ze Mną. Nie zapalisz ognia bez dotknięcia. Jak miła Mi jest wasza skwapliwość z jaką do Mnie przychodzicie. Zostanie ona szczególnie wynagrodzona.

Zabiegaj gorliwie o swe oczyszczenie w Sakramencie Pokuty. Zbieraj Krew ppłynącą po cierniach i obmywaj Nią świat. Z tego co wkładam w twoje ręce – dawaj innym. Dziękujcie Stwórcy. Kochajcie Go za Jego delikatność. Jesteście z Rodziny Bożej." wg widzeń Sługi Bożej siostry Anny Katarzyny Emmerich
Święta Weronika wykazała się niezwykłą odwagą, by dostać się do Jezusa. Czy w życiu odważnie przyznajesz się do Jezusa?


STACJA VII
Jezus upada po raz drugi


Jezu to Twój kolejny upadek, droga na Golgotę jest coraz cięższa, siły słabną...
W życiu często dzieje się tak, że człowiek zmaga się z danym grzechem dłuższy okres czasu, i pomimo walki z nim to dalej zdarzają się upadki. Wówczas słabną siły, nie chce się walczyć, iść po raz kolejny do spowiedzi bo "zaraz będzie to samo" , Jezus powstał! Ty też powstań! ON widzi Twój trud, zmęczenie, i chce abyś się nie poddawał. Jezus nie zostawia człowieka samemu sobie!


STACJA VIII
Jezus pociesza płaczące niewiasty


"Córki Jerozolimskie, nie płaczcie nade mną,płaczcie raczej nad sobą i nad swoimi synami" - tymi słowami Jezus zwraca się do zachodzących płaczem niewiast,
"Dla niektórych jestem nieznajomym, dla innych obcym, surowym nauczycielem. Nieliczni są ci, którzy przychodzą do Mnie jak do umiłowanej rodziny. Chcę, aby się Mnie więcej nie bano, aby wiedzieli, że Moje Serce pełne miłości zawsze oczekuje, aby rozmawiano ze Mną jak z umiłowanym bratem. Będę przychodził do ciebie, aby słuchać jak mówisz do Mnie. Lubię słuchać twej mowy, nie ze względu na jej treść, lecz po prostu dlatego, że do Mnie mówisz"

 

STACJA IX
Trzeci upadek Jezusa


"Drapieżca porywa Mi wiele owieczek. Kto Mi pomoże, jeżeli wy, ze Mną duchowo złączeni, nie przyłączycie się? Jakże dokonam tego, jeżeli zamykacie przede Mną drzwi?
Tak rzadko kierujecie spojrzenia choćby ukradkiem w życie przyszłe, w waszą jutrzejszą siedzibę.
Wołaj Mnie, znam dobrze twoje wołanie. Pomóż Mi ratować grzeszników. Jestem tak bardzo wdzięczny tym, którzy usiłują Mi przyprowadzić dusze grzeszników. Ja każdą z nich wołam po imieniu.
Wymień Mi dusze, które chciałbyś do Mnie przyprowadzić... Ze względu na ciebie, będę je uporczywie wołał. Ja ich naprawię... przemienię. Doznają radości jakiej nie znają. Jedynie Ja ją daję"


STACJA X
Jezus z szat obnażony


Jezus już dotarł na górę Golgotę, tam żołnierze aby Go upokorzyć odzierają z szat...
Dla nich to zabawa, że mogą Go ośmieszyć...
Czy Twoje postępowanie nie doprowadza drugiej osoby do łez? Czy reagujesz jeśli ktoś w Twojej obecności szkaluje innego człowieka?


STACJA XI
Jezus przybity do krzyża


Co to musiał być za przeraźliwy ból, kiedy ciało Jezusa było przez katów przybijane do krzyża...Ręce, nogi, przebity bok...
Kiedy w życiu przychodzi cierpienie np. choroba, to popatrz na krzyż, na Jego wiszące ciało.... ON wie co to znaczy cierpieć, ON Cię zrozumie.


STACJA XII Śmierć na Krzyżu


"Ojcze, w Twoje ręce oddaję ducha mego..."
Wykonało się...
Przy tej stacji idź i Go adoruj, bądź pod Krzyżem, niech poczuje Twoją obecność. Weź ze sobą kogoś bliskiego na czuwanie. Odważ się.


STACJA XIII
Zdjęcie ciała Jezusa z krzyża


Zmęczone, pokrwawione ciało zostaje zdjęte z krzyża, oddane w ręce Matki, która z Miłością je bierze w swoje ramiona, aby przytulić, namaścić olejkiem rany i z godnością złożyć w grobie.
"Przypomnij sobie, że ukrzyżowanie poprzedza zmartwychwstanie, to znaczy wielkie radości. Życie na ziemi krótko trwa, a potem ujrzycie Moje Oblicze, Moje ukochane dusze. Tak samo, jak wyzwoliłem i uratowałem dusze z otchłani, tak samo przyjdę uroczyście wyzwolić was i uratować. Na Krzyżu otwarłem niebo dla wszystkich, ale każdy ma wolny wybór."


STACJA XIV
Złożenie ciała Jezusa do grobu


"Święte niewiasty usiadły na ławce, stojącej naprzeciw wejścia do groty. Mężczyźni, niosący ciało Jezusa, weszli z nim do groty, postawili je na ziemi, wypełnili część grobu wonnościami, rozpostarli na to chustę, tak wielką, że zwieszała się jeszcze ku ziemi i dopiero wtenczas złożyli tam najświętsze Ciało. Uścisnąwszy je po raz ostatni i skropiwszy łzami miłości i smutku, wyszli z groty. Zaraz też weszła tam Najśw. Panna, usiadła w głowach grobu na dwie stopy wysokiego, i z płaczem pochyliła się nad zwłokami Swego dziecka jedynego, by uścisnąć je po raz ostatni."

Tekst: Paulina Piechowska


Droga Krzyżowa na podstawie widzeń Sługi Bożej siostry Anny Katarzyny Emmerich
(fragmenty słów Jezusa do niej skierowane)
(http://www.duchprawdy.com/droga_krzyzowa_bl_emmerich.htm)
(http://www.wojciech-nasielsk.plock.opoka.org.pl/?q=node/66) (http://www.wojciech-nasielsk.plock.opoka.org.pl/?q=node/66)
(http://www.wojciech-nasielsk.plock.opoka.org.pl/?q=node/66) (http://www.duchprawdy.com/droga_krzyzowa_bl_emmerich.htm)

Droga Krzyżowa #6

Przez Pasję do Paschy.
Przez Krzyż do życia
Przez Słowo do siebie
I do Ojca

Przez Miłość do źródła
Tętniącego z mocą
Przez ranę do światła
Zamkniętego w dłoni

Przez Twoją bolesną mękę Jezu...

christ 1753807 1920

I Skazany

 

Mówić za dużo. Mówić nieprawdę. Wyjawiać tajemnicę. Szemrać. Narzekać. Tyle słów bezsensownych, wypowiedzianych tylko po to, aby zabić nudę, aby zranić celowo, aby się dobrze zaprezentować. Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile razy takie nic może złamać komuś duszę, sprowokować do grzechu, a nawet zakończyć się tragedią. Ze słów rodzi się ból, rodzą się łzy. Ale one mogą też uleczyć i dać nadzieję, podnieść nawet z największego cierpienia. Winny – niewinny, dobry – niedobry, głupi - mądry – wystarczy jeden wyraz, aby skazać kogoś na niepotrzebne cierpienie. A teraz odwrotna sytuacja - stań dziś tak jak Jezus przed Piłatem, i popatrz prosto w oczy swojemu oprawcy. Co czujesz? Może bezradność i bezsensowność całej sytuacji? Smutek, który coraz mocniej zaczyna drążyć twoje serce? Jesteś tutaj zupełnie sam, bez bliskich ci ludzi, bez rodziny. Jesteś zupełnie sam. Czy obrałbyś drogę na Golgotę, czy może drogę ucieczki? Obmyjesz być może ręce, ale nie obmyjesz sumienia. A czyste dłonie będą przypominały o brudzie, jaki przykleił się do twojego serca.

 

Przy tej stacji zastanów się, co i w jaki sposób mówisz. Waż każde ze słów, a tam gdzie trzeba wycisz się i daj szansę Jezusowi, aby działał, aby przemieniał.

II Krzyż

 

Droga jest trudna ale oblana światłem. Zobaczysz je wtedy, kiedy zaufasz. Nie bój się podjąć krzyża i iść po życie, po śladach Tego, który już kiedyś tędy przeszedł. Co to znaczy przyjąć krzyż? To wziąć na swoje barki czasem trudne wybory, codzienne obowiązki męża, żony, dziecka, ojca i matki. Przyjąć prawdę o sobie i swoich bliskich. Zaakceptować chorobę, utratę pracy, trud jaki cię spotyka. Przyjąć to, i zamieniać na miłość, aby dać szansę Bogu lepić twoje serce, i pozwolić Mu w nim zamieszkać. Ufne oddanie Bogu spraw trudnych rodzi nową rzeczywistość, pełną pokoju i wewnętrznej radości, mimo wszelkiego zła jakie cię dotknęło. Mimo wielu pytań na które nie nasz jeszcze odpowiedzi. Mimo ciemności. Wypowiedziane szczerze jedno słowo „Ufam” – zmienia wszystko, „Ufam” – to znaczy pokój, to wielka bezgraniczna Miłość, i zwycięstwo nad lękiem. Z nieba wylała się wola Ojca, ale i łaska potrzebna do przejścia tej trudnej drogi, na jakiej się aktualnie znajdujesz.


Przy te stacji zastanów się, co jest twoim największym Krzyżem, i jak sobie z tym radzisz. A może nie radzisz zupełnie? Oddaj to dziś Jezusowi, aby już żadna z dróg nie pozbawiała cię radości, a prowadziła do życia.

 

III Pierwszy upadek

 

Właśnie upadła miłość niekochana, krucha, zalana łzami. Nie poznajesz jej? To ty leżysz na ziemi w pyle, brudzie, opuszczeniu. No właśnie... A kiedy już nadejdzie upadek (a nadejdzie na pewno), to co wtedy zrobisz? Zadajesz osobie tysiące pytań – po co, dlaczego, czy to moja wina? Pierwszy upadek nie boli jeszcze zbyt mocno ale jest sygnałem, że coś niedobrego dzieje się w twoim życiu. Albo znalazłeś się na ziemi przez samego siebie, albo ktoś cię popchnął, albo po prostu tak musiało być. Przygniata cię cierpienie, bezradność, obawy, przygniata cie także twoje niedowiarstwo. Jeśli nie wstajesz - to znaczy że nie ufasz, jeżeli złorzeczysz - to znaczy że nie kochasz, jeżeli podniesiesz głowę - to znaczy że jest w tobie światło, które chce abyś je uwolnił. Abyś pozapalał w swoim sercu te wszystkie ciemne miejsca, uzdrowił myśli, a później dzielił się tym światłem z innymi ludźmi. Mimo, że wszedłeś w ciemną dolinę, i nie wiesz jaki sens ma ta droga, przejdziesz ją, kiedy pozwolisz poprowadzić się Bożej obietnicy. A ona zawsze się spełnia.

 

Przy tej stacji rozejrzyj się wokół siebie, a zobaczysz ilu ludzi czeka na ciebie abyś wstał, i poprowadził ich do miłości.


IV Matka


Wiesz ile pociechy możesz otrzymać od matki. Cała jest troską i współczuciem w stosunku do swojego dziecka. Często wystarczy tylko jej jedno spojrzenie pełne miłości, aby dziecko wiedziało, że jest bezpieczne i kochane. Maryja, wewnątrz pełna bólu ale i matczynej czułości, pokrzepiła wzrokiem Jezusa. Przedzierała się przez tłum tylko po to, aby odnaleźć spojrzenie swojego dziecka, i obdarować go swoim spojrzeniem. Tylko, i aż tyle mogła Mu dać. Powiedziała wtedy więcej niż można sobie wyobrazić. A ty? Czy umiesz tak patrzeć na swoich bliskich, na potrzebujących, opuszczonych? Czy wolisz ukryć się gdzieś w kącie, i przeczekać bezpiecznie aż miną trudności, i nie trzeba będzie trwać z kimś w jego cierpieniu, czy przejść z nim kawałek wyboistej drogi. Mieć miłosierne spojrzenie, zauważać zło które dzieje się wokół, i pokrzepiać wątpiących, zrozpaczonych. To wielka sztuka. Bo czasami lepiej się wymigać, umyć ręce, bo to nie moja sprawa. Właśnie twoja. Jesteś połączony z drugim człowiekiem więzią miłości, jesteś odpowiedzialny za drugiego. Jeśli pomożesz, sam się ubogacasz, jeśli odwrócisz się plecami, sam od siebie się odwracasz. Czasami wymaga to wielu poświeceń i trudności, aby dać świadectwo o prawdzie, ukryć lęk, i kochać mimo wszystko.

 

Przy tej stacji pomyśl, jak często odwracasz od kogos wzrok,  udajesz że nie widzisz, że to nie twoja sprawa...

 

V Szymon z Cyreny

 

Nie chce mi się. Dlaczego ja? Czy moje małe nic pomoże komuś w cierpieniu? A tak w ogóle to co ja będę z tego miał? Wielokrotnie nie chce ci się podjąć trudu nawet codziennych zwykłych obowiązków, a co dopiero wielkich rzeczy, w których mógłbyś coś stracić. Szukasz zysku i godziwej zapłaty za pracę, doceniania i sukcesów. To dobrze. Ale czasami trzeba wyjść poza wąskie ramy swojego ja, i spojrzeć wokół siebie. Ktoś potrzebujący przyjdzie do ciebie, albo przejdzie obok ciebie kiedy właśnie będziesz biegł na kolejne zajęcia, spieszył na umówione spotkanie. Ta cicha obecność będzie wymagała podjęcia kroku, opowiedzenia się za czymś, czy za kimś. Będziesz zaproszony do poświęcenia własnego czasu, energii, pieniędzy... Czy przyjmiesz to? Może właśnie ta jedna sytuacja, który więcej się już nie powtórzy będzie twoim kluczem do nieba, kolejnym krokiem do świętości. Współczesny Szymonie – Łukaszu, Katarzyno, Stanisławo, Pawle, Karolu, naucz się odczytywać znaki danego czasu, i daj się prowadzić natchnieniom Ducha Świętego. Poniesienie przez chwile nie swojego krzyża, może stać się dla ciebie najpiękniejszą odpowiedzią Jezusowi, który każdego dnia czeka w zwykłych sytuacjach, osobach, na twoją reakcję.

 

Przy tej stacji zastanów się co cię powstrzymuje od bycia miłosiernym. Czy strach, może lenistwo a może brak zaufania?

 

VI Święta Weronika

 

Piękne przemienione na górze Tabor oblicze Jezusa zostało zniekształcone brudem i przeorane cierpieniem. Kiedyś piękne a teraz? Również, a nawet stało się bardziej wymowne. Tylko nie każdy mógł to piękno dostrzec. Weronika umiała spojrzeć głębiej. Tak bardzo chciała ulżyć Jezusowi w trudach drogi, że naraziła na duże niebezpieczeństwo. Kruchość i delikatność kobiety spotkały się z siłą nienawiści, ale nie uległy jej. Nikt nie zatrzymał miłości, wszyscy zeszli jej z drogi. Pomyśl teraz, gdyby ktoś tobie otarł twarz, co by na niej zobaczył. Czy przeoraną bólem, ale piękną, radosną z czułym spojrzeniem, czy wykrzywioną w złości i nienawiści. Gorzej jeśli byłoby to odbicie tylko jednej z wielu twarzy, jakie posiadasz, zależnie od okoliczności i kaprysu. Zrywanie z twarzy kolejnych masek jest często bolesne i długotrwałe, ale warto rozpocząć już dziś tę żmudną pracę rzeźbienia swojego oblicza na podobieństwo Chrystusowego. Zobaczysz po czasie, jak możeś być coraz piękniejszy pięknem Chrystusa. Jak będzie zmieniać się twoje spojrzenie, usta, wyraz twarzy. Aby tak się stało, zacznij od wpatrywania się w Boskie Oblicze, aby Ono na zawsze odbiło się nie tylko w twoich oczach, ale też w sercu, duszy i myślach.

Przy tej stacji pomyśl, czy miałbyś odwagę powiedzieć „nie” gdzie wszyscy mówią „tak”, lub odwrotnie? Czy masz odwagę Weroniki, aby małymi kroczkami dążyć do świętości.

 

VII Drugi upadek

 

Drugi raz jesteś na ziemi. To już nie jest śmieszne, i zaczyna się toczyć gra o twoje życie duchowe a czasami nawet fizyczne. Przecież miałeś mieć tyle sił i wewnętrznej mocy, aby podołać wszelkiemu złu, jakie cię spotyka. Ale tak się nie stało. Może nie potrafisz wstać, bo opierasz się na kimś lub na czymś, zamiast zwrócić się w stronę Chrystusa. A może dlatego, że nie umiesz przyznać się do swoich błędów, do powiedzenia sobie – jestem słaby. Problemy codzienności zaczynają strasznie przytłaczać. Kolejny stres, kłótnia, brak wybaczenia, nałóg, osamotnienie. Zarwane noce, jedna kawa za drugą, albo kieliszek za kieliszkiem. Znikąd pocieszenia i zero nadziei. Myślisz sobie co teraz będzie, i dlaczego tak musiało być? Czy znajdziesz prace, wyzdrowiejesz, czy zmieni się twoje dziecko. Tyle pytań bez odpowiedzi, tyle upadków. Mętlik i bezradność. Przypomnij sobie w takich momentach słowa Jezusa: „Wystarczy ci mojej łaski”, i „Moc w słabości się doskonali”. Przecież On mówi do ciebie, żebyś nie troszczył się zbytnio o swoje ciało, o to co będziesz jadł i pił, w co się ubierzesz. Po prostu zaufaj, a da Ci w stosownym czasie swoje Słowo. Szatan zna twoje słabe punkty, i mocno będzie mieszał ci w głowie, pozbawiał wiary w sens życia, aż doprowadzi cię do dna. Czy tego chcesz? Jezusa też kusił na pustyni, ale On zawierzył słowu Ojca. Do końca. Kiedy wydawać ci się będzie, że już nie ma nawet cienia nadziei, idź do źródła. Adoracja, karmienie się Słowem Boga i wyciszenie, oraz przyjęcie prawdy o sobie, i pełne zaufanie Bożemu prowadzeniu, da siłę do walki z grzechem, i do podniesienia się z kolejnego upadku.

 

O co chcesz przy tej stacji prosić Jezusa? Z czym sobie najbardziej nie radzisz. Wpuść Go w te miejsca, i pozwól się podnieść z brudu, słabości, zniechęcenia i beznadziei...

 

VIII Niewiasty

 

Płacz oczyszcza, wzrusza i pokazuje, że człowiek jest człowiekiem, że ma serce. Dobrze jednak kiedy czułość połączona jest z konkretnym czynem. Co zmienią twoje łzy w sytuacji czyjegoś cierpienia? Sprawisz jeszcze większy ból tej osobie. Co dadzą łzy, gdy w twoim miejscu zamieszkania, w kraju czy na końcu na świecie dzieje się zło? Nic. Oczywiście przyniosą chwilową ulgę, ale czy coś więcej? Zupełnie nic. Niewiasty Jerozolimskie zanosiły się wielkim lamentem, ale Jezusowi i tak nie mogły pomóc. On chciał aby zaczęły myśleć o sobie, o swoich wyborach, o dobru jakie mogą dać drugiemu człowiekowi. Tak dużo się mówi, a mało działa. A z tego słowotoku, użalania się nad wszystkim, rodzi się tylko ciemność. Łzy mogą zasłonić to, co tak naprawdę jest najważniejsze, mogą skierować uwagę w innym kierunku. Tymczasem trzeba prawdziwie zauważać zło wokół siebie, i dotykać je swoimi rękami, przemieniać, sklejać połamane serca, obcierać rozpacz z twarzy. Zapewne płaczesz, kiedy nie rozumiesz swoje drogi, kiedy pojawia się w twoim życiu wiele pytań – po co i dlaczego, czy musiało mnie to spotkać? Przyjąć Bożą wolę, i utwierdzić się w przekonaniu, że wszystko co cie spotyka, jest Tobie potrzebne, że ma swój wyjątkowy sens. Że w perspektywie wieczności, dane wydarzenie należy odczytywać w innym kluczu, zdać się na Bożą nie ludzką logikę. A zapłakać? Oczywiście nad sobą. Nad swoim grzechem, brakiem zaufania Chrystusowi. Wypłukać ze swojego życia ckliwą litość nad sobą i innymi i zmienić ją w trzeźwe działanie, zaglądanie w miejsca, do których nie każdy chce zaglądać, aby nieść pomoc potrzebującym. Aby było mniej łez na świecie.

 

Przy tej stacji proś Jezusa o umiejętność stawania przed sobą i przed Bogiem w prawdzie, oraz do mądrego pocieszania drugiego człowieka.

 

IX Trzeci upadek

 

Kiedy upadniesz z miłości, na pewno dasz radę wstać po raz kolejny, kiedy jednak upadniesz przez swój grzech, będzie co trudniej skierować wzrok na prawdę. Dlaczego tak się stało, że znów wszystko legło w gruzach, że nie jest tak, jak było planowane, zamierzone? Bo na moment straciłeś ze swoich oczu Boga. Bo nie oddałeś Mu swoich pytań, lęków i gniewu. Dlaczego tu jesteś? Może dlatego, że nie umiesz przebaczyć sobie lub drugiemu człowiekowi, i ten wewnętrzny ból nie daje ci już normalnie żyć. A może dlatego, że wszyscy się nagle odsunęli, i wydaje ci się, że zostałeś zupełnie sam ze swoimi problemami? Jezus upadł w momencie zbliżającego się celu swojej drogi, ale zebrał ostatnie siły, aby właśnie w takich trudnych momentach, które przeżywasz, pomóc ci odnaleźć źródło światła, i odzyskać nadzieję. Czy pozwolisz Mu, aby przygnieciony w twoim sercu grzechem, niemocą, ciężarem łzy, wstał właśnie dla ciebie? Podnieś swój krzyż niespełnionych obietnic, zdrady, samotności, straty i idź po swoje prawdziwe szczęście. Bo droga została obsiana po ludzku cierpieniem, ale po bożemu ziarnem, które Chrystus rzucał na ziemię, aby wydały w swoim czasie plon obfity. Miłość jest lśnieniem, wielka tajemnicą, tak jak trzeci upadek Jezusa. Dzięki niej nagle stanie się coś, co może odmienić całe twoje życie, sprawić że znów zaczniesz żyć prawdziwie. Ona była bita, poniżona, i przeorana cierpieniem, ale nic ani nikt nie był wstanie Jej przemóc. Jeśli tylko w nią uwierzysz do końca, to ona jest w stanie wprowadzić cię w dzień prześwietlony pokojem i radością. Poprowadzić do nieba.

 

Zastanów się, czy swoją drogę obsiewasz ziarnem życia, czy jest to już droga jałowa, spragniona życiodajnego deszczu.

 

X Szaty

 

Kiedy nie mogli nic więcej zrobić, aby upokorzyć Chrystusa, zdarli z niego szaty, chcąc zadać cios Jego godności. Jednak nie udało się im, bo Miłość nawet tego się nie ulękła, i stała czysta, obleczona światłem, prześwietlającym wszystkie ludzkie dusze. Co Jezusowi zostało oprócz belki Krzyża? Patrząc po ludzku nic, a patrząc głębiej – zostało Mu wszystko to, co potrzebne do twojego zbawienia. Zapewne znasz te sytuacje, kiedy czułeś się zupełnie bezbronny, odarty ze swojej godności, człowieczeństwa, tajemnicy. Zaufałeś, a ktoś zdradził, zaufałeś, a ktoś wystawił cię na pośmiewisko. Jeśli będziesz wewnętrznie czysty, nawet w najtrudniejszych sytuacjach, kiedy spotkasz się twarzą w twarz z nienawiścią i obłudą, nie opuścisz głowy, i nie zachwiejesz się. Jeśli oddasz każde upokorzenie Bogu, On Je uświęci, i z czasem przemieni. Jeśli w to uwierzysz, twoja dusza nie będzie już więcej odzierana z nadziei, miłości i wiary, z godności Bożego dziecka.

 

Pomyśl przy tej stacji, jaka jest twoja reakcja, kiedy jesteś niewinny, a ktoś zadaje ci rany. Czy potrafisz z ufnością przyjąć ten ból? Czy raczej złorzeczysz, i zamykasz się w wielkim gniewie, a może nawet rozpaczy.

 

XIi Do Krzyża przybity

 

Jezus posunął się do ostateczności, aby dać człowiekowi życie, wyrwać z rąk szatana. Podjął swój Krzyż, bo wiedział, że nie ma innej drogi do zbawienia świata. On już zrobił wszystko, abyś uwierzył, a teraz ty musisz zrobić wszystko, aby to zrozumieć i przyjąć. Musisz wspiąć się na Krzyż, i z góry spojrzeć oczyma Jezusa na swoje i innych życie. Poczuć tajemnicę wielkiej cierpliwości, pokory i miłosiernych oczu, przyjmując Krzyż, zespalając z nim swoje życie. Po to aby móc zjednoczyć się z Bogiem, i miłować samego siebie. Zrozumieć słowa Ukrzyżowanego – „wybacz im bo nie wiedzą co czynią”, małymi krokami dochodzić do sensu w nich zawartych. Kiedy chcesz być choć w małym stopniu podobny do Jezusa, zapisz sobie to zdanie głęboko w sercu. Bez Jego łaski nie będziesz zdolny do tego, aby je zaakceptować, a co dopiero wypowiedzieć. Kiedy jednak choć raz tak naprawdę głęboko przebaczysz, poczujesz prawdziwą wolność i siłę, jaka może płynąć jedynie z Krzyża i Ewangelii.


Przy tej stacji pomódl się o łaskę umiejętności przebaczania, i znoszenia swoich mniejszych i większych cierpień w cichości serca.

 

XIII Śmierć na Krzyżu

 

W słowach „Boże mój Boże mój czemuś mnie opuścił”, zebrany jest każdy twój szloch, łzy, ból, gniew, bezradność, strata. Ale jest w nich także wielka nauka, dzięki której możesz zrozumieć, że Jezus tak jak ty czuł trwogę, nie był wolny od ludzkich odczuć. Jednak zaufał, i wypełnił do końca wolę Ojca. Wykonało się. Jezus wchłonął każdy twój grzech, i każdy lęk, aby stać się pokarmem dla wszystkich. Jak wielki bochen chleba pokrojony po równo dla głodnych. Mógł przecież zejść z Krzyża, być może i taka pokusa stała się jego udziałem. Mógł okazać swoją Boską moc, i zmienić bieg rzeczy. On jednak pozostał wierny danemu Ojcu Słowu, i wierny człowiekowi. Pomyśl dziś, czy potrafisz być wierny choćby w małej sprawie, czy wiesz co powiedzieć, albo co zrobić kiedy przybijają cie do krzyża. Albo gdy kogoś z twoich bliskich krzyżuje jakieś trudne doświadczenie. Jeszcze dziś możesz narodzić się w ukrzyżowanym sercu Jezusa na nowo, zacząć żyć w wolności, i niczym niezmąconej nadziei. Uklęknij więc przed Krzyżem, przed tajemnicą ludzkiego cierpienia, aby w momentach zupełnej bezradności, skierować wzrok ku niebu, i zawołać – Jezu Tobie to oddaję, i Tobie się zawierzam.

 

Przy tej stacji podejmij refleksję nad tym, czym jest wielka Miłość Jezusa do człowieka, i jak straszny jest grzech, który krzyżuje człowieka.

 

XV Zdjęcie z Krzyża

 

Przy Jezusie do końca trwała garstka wiernych Mu osób. Wśród nich była przede wszystkim Jego Matka, która pełna bólu, ale wewnętrznie pogodzona z wolą Ojca towarzyszyła swojemu Synowi podczas Jego Krzyżowej Drogi . Ona przyjęła Go do swojego łona i On ago oddała Ojcu, i każdemu człowiekowi, w momencie pójścia za głosem Boga ale też szczególnie w momencie zdjęcia z Krzyża. To czułe matczyne przytulenie Jezusa jest zaproszeniem dla ciebie, do zawierzenia i oddania się Maryi pod Jej czułą opiekę, szukania schronienia w Jej ramionach w twojej codzienności. Zarówno tej radosnej ale szczególnie tej bolesnej. Maryja straciła Syna a dostała od Niego wszystkie ludzkie istnienia, dla których nadal może się spełniać w swoim macierzyństwie. Czy czujesz jak wielką łaską zostałeś obdarowany? Czy oddajesz niebieskiej Matce sprawy, jakie nosisz w sercu, ludzi których kochasz? Zastanów się też, jaka jest twoja postawa względem cierpienia drugiego człowieka. Czy umiesz trwać przy kimś, mimo strachu, braku czasu, rezygnacji z własnych wygód. Być przy człowieku w jego trudnym doświadczeniu nie jest łatwe, bo zawsze rodzi się milion pokus, aby to ktoś inny zrobił, aby nie patrzeć na cierpienie, kiedy ono nie dotyka cię osobiście. Postawa czuwania i bycia przy kimś mimo wszystko – jest darem dla ciebie, możliwością dźwigania Krzyża z Chrystusem, dołożenia swojej małej cegiełki do Jego wielkich dzieł zbawienia.

 

Przy tej stacji wycisz się, i posłuchaj co do ciebie mówi Jezus. Odpocznij w ramionach Maryi.

 

XIV Złożenie do grobu


Koniec i początek. Żal i pokój serca. Bo rodzi się od chwili śmierci Jezusa nowe życie, rzeczywistość w której działa Duch Święty z wielką mocą, i otwiera groby ludzkich serc. Jeśli tylko chcesz .Jeśli tylko się odważysz pójść za Nim tą drogą. Mimo, że czasem wydaje ci się to wszystko bez sensu i żadnej logiki. Być może ludzkiej logiki nigdy nie poczujesz, ale Bożą – tak. Twoje życie, trudy, radości, ludzie wokół ciebie są jak tysiące puzzli, o różnych kształtach, kolorach, które musisz codziennie układać w jedną całość. Często nie możesz znaleźć jakiegoś elementu, przykładasz w miejsce, które jest nie tym co powinno. Poddajesz się i rozsypujesz to, co do tej pory udało się ułożyć. Bo nie ma w tobie na tyle siły i wiary. Z czasem powstanie z twojej życiowej układanki piękny obrazek, tylko pozwól aby On budował go razem z tobą. Chrystus ma moc wyzwolić cię z takiego grzechu, z takiego lęku i wszelkiego braku, który przerasta twoje wyobrażenie. Dotknij się tylko frędzli Jego płaszcza, aby wśród tłumów garnących się do Niego dostrzegł cię, zapytał – „Kto się mnie dotknął?”- „twoja wiara cię uzdrowiła, idź w pokoju”.

 

Przy tej stacji zastanów się od czego najbardziej chciałbyś się dziś uwolnić, i pozwól aby Chrystus przemieniał to, aby zmartwychwstał w twoim sercu.

 


Podejmij trud bo tyle
Jeszcze dróg jest do przejścia
Tych kalwaryjskich
Tych w sercu
W myślach

Podejmij trud
Bo warto zdobywać
Szczyty swoich marzeń

I spojrzyj czasem na świat
Z perspektywy Krzyża

A wszystko będzie inaczej

Tekst - Anna Nogaj