Modlitwa

jesus 753063 640

 

Panie Jezu Chryste, wyznajemy Ciebie Królem Wszechświata. Cokolwiek stworzone zostało dla Ciebie istnieje. Wypełniaj przez nas wszystkie Twoje prawa. Odnawiamy nasze przyrzeczenia chrztu świętego. Wyrzekamy sie grzechu i szatana i wszytkiego co do zała prowadzi. Obiecujemy życ w wolności dzieci Bożych, a przede wszystko czynić wszystko, oby zwyciężyły prawa Twego Królestwa Prawdy, Sprawiedliwości, Miłości i Pokoju. Amen.

Skrzynka intencji

497px Pióro i kałamarz.svg

Odwiedziny

Liturgia dnia

Róża w konfesjonale

 

12 lipca zmarł ks. kan. Marian Gosek, proboszcz parafii pw. Chrystusa Króla w Kielcach. Powiedzielibyśmy: proboszcz zwyczajny i niezwyczajny. Przeżył 72 lata, z czego 44 w kapłaństwie. Długo chorował, ale też był aktywny do ostatniego dnia. Pracował naukowo, nie ominęły go poważne szykany ze strony minionego systemu, nie zawsze był rozumiany przez ludzi. Nauczał pięknie. Trafiał w sedno rzeczy – zawsze w duchu miłości Chrystusa i bliźniego. Jego gorliwości w konfesjonale nie powstrzymał ani podeszły wiek, ani choroba – i to było coś wielkiego, krucha postać niezmiennie zdążająca w stronę konfesjonału. Takim w pamięci parafian pozostanie na zawsze: niezłomny, twardy, choć wycieńczony chorobą.

Życie ks. M. Goska przypadło na lata 1928-2000. Pochodził z Secemina w dekanacie włoszczowskim. Ukończył gimnazjum w Szczekocinach, aby rozpocząć kapłańską drogę po studiach w Wyższym i Niższym Seminarium Duchownym w Kielcach. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk. bp F. Sonika w 1956 r. Był wikariuszem w parafii św. Wojciecha w Kielcach (1956-60). W 1960 r. rozpoczął studia na KUL, zakończone tytułem doktora na wydziale teologicznym. W 1966 r. został mianowany wykładowcą pedagogiki w WSD, w 1967 – członkiem Rady Duszpasterskiej, a wkrótce seminaryjnym wykładowcą homiletyki. W latach 1982-88 był wikariuszem, a wkrótce proboszczem w Busku-Zdroju (spr). Od 1988 r. do ostatnich chwil życia pełnił funkcję proboszcza w parafii Chrystusa Króla na kieleckim Baranówku.

Żegnali go: ks. bp Mieczysław Jaworski, który przewodniczył uroczystościom pogrzebowym, bp Marian Florczyk, rodzina, księża z dekanatu Kielce-Południe, pracownicy Kurii Diecezjalnej i seminarium, koledzy kursowi z całej Polski, rodzina parafialna oraz siostry urszulanki, karmelitanki, dominikanki, współpracownicy i przyjaciele. Wiele wzruszających momentów z życia Zmarłego przypomniał w homilii bp Mieczysław: religijne wychowanie w domu rodzinnym, pracowite lata studiów, zaangażowanie w duszpasterstwo młodzieży (także w wymiarze ogólnopolskim), pionierską działalność w dziedzinie duszpasterstwa rodzin na terenie diecezji kieleckiej, pracę formacyjną ze studentami u boku ks. infułata B. Kiełbia. Śp. Ks. Gosek duszpasterzował też ludziom starszym i chorym w domu św. Zyty?, poznał więc specyfikę pracy z ludźmi dotkniętymi cierpieniem. – Przyczynił się do tworzenia nowych wspólnot parafialnych w Busku-Zdroju (...) ale w parafii Bożego Ciała przeżył wiele trudnych dni (...) choć w kilka tygodni stanęły mury kościoła. Wroga postawa ówczesnych władz nie przeszkodziła mu w stworzeniu nowej parafii – wspominał bp Mieczysław. – Pasterzując na Baranówku do końca wypełniał swój nauczycielski urząd i wszystko oddawał pod panowanie Chrystusa Króla (...). Odnowił i wyposażał ten kościół, wybudował dzwonnicę, upamiętnił tablicą wizytę Ojca Świętego na terenie parafii, w ostatnim roku uporządkował teren wokół kościoła, budując parking, nowe, piękne schody z piaskowca, balustrady. Choroba niszczyła go przez ostatnie lata, ale dawał więcej niż pozwalały jego siły. Momentami jego życie było drogą przez mękę – podkreślał w homilii pogrzebowej bp M. Jaworski. Przypomniał też swą ostatnią rozmowę z ks. kan. Goskiem, obfitującą w plany ocieplenia kościoła przed zimą, zabezpieczenia ściany, ewentualnego krycia blachą. I stwierdzenie: „moje cierpienia ofiaruję w intencji tej parafii”. I ostatnie słowa testamentu: „Do zobaczenia w Domu Ojca”.

Pozostanie w pamięci jako kapłan twardy i niezłomny, nie pobłażający sobie i innym, nie tolerujący najmniejszego relatywizmu. Ministrantów cieszył kontakt z ich proboszczem, „inwestującym duchowo w młode pokolenie”; rada parafialna zapamiętała ks. Goska jako „zwalczającego zawsze zło, walczącego o prawdę”. Kwiaty ułożone w dniu pogrzebu wzdłuż całego kościoła były skromnym świadectwem wdzięczności parafii dla tego schorowanego, nie poddającego się słabościom człowieka.

Śp. ks. Marian Gosek w najcięższe chwile swego życia nie zaniechał kolędy; jego skulona, zziębnięta postać przesuwała się od domu do domu na Baranówku. Cała parafia cieszyła się, że znowu głosi swe porywające homilie cytując obficie ulubionego Braendstettera i Norwida, trafiając w sedno rzeczy, nazywając je po imieniu. Wydawało się, że choroba odpuściła. Zawsze, ale to zawsze służył w konfesjonale – tak jak w ostatnią niedzielę przed śmiercią. I choć choroba zaburzała płynność wypowiedzi, Jego nauka w konfesjonale była dla wielu parafian niezastąpiona – ks. Gosek miał od lat wierne grono penitentów. Czy to ktoś z nich, a może któreś z dzieci „zapewniających o dziecięcej modlitwie” położyło w dniu śmierci Księdza Proboszcza czerwoną różę w „Jego” konfesjonale?...

Ciało ks. prob. Mariana Goska zostało złożone na Cmentarzu Nowym. Requiescat in pacem!

Agnieszka Dziarmaga