Modlitwa

jesus 753063 640

 

Panie Jezu Chryste, wyznajemy Ciebie Królem Wszechświata. Cokolwiek stworzone zostało dla Ciebie istnieje. Wypełniaj przez nas wszystkie Twoje prawa. Odnawiamy nasze przyrzeczenia chrztu świętego. Wyrzekamy sie grzechu i szatana i wszytkiego co do zała prowadzi. Obiecujemy życ w wolności dzieci Bożych, a przede wszystko czynić wszystko, oby zwyciężyły prawa Twego Królestwa Prawdy, Sprawiedliwości, Miłości i Pokoju. Amen.

Skrzynka intencji

497px Pióro i kałamarz.svg

Odwiedziny

Liturgia dnia

Autentyzm wiary

KASA132. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Marka 12, 38-44

Do świątyni jerozolimskiej przyszła uboga wdowa i wrzuciła do skarbony dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Jezus przeciwstawił obłudzie uczonych w Piśmie tę ubogą wdowę.

Materialna wartość jej ofiary, w porównaniu do ofiar wielu bogatych, była znikoma, jednak: ona ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie. Dwa pieniążki wrzucone przez nią do skarbony miały wielką wymowę. Podzieliła się tym, co miała, a to świadczyło o jej ofiarności i zawierzeniu się Bogu. Jej postawa znajduje naśladowców po dzień dzisiejszy. Codzienne życie potwierdza szczodrobliwość i ofiarność wdów i rodzin ubogich. Wiele dzieł nie tylko w Kościele rozwija się dzięki hojności i życzliwości takich oddanych i biednych osób.

Ewangelia przedstawiła nam dwie postawy: fałszywie religijną i autentycznie religijną. Uczonym w Piśmie wypomniał Jezus, że objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. W ten sposób czerpią korzyści materialne, które dogadzają ich próżności: lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach.

Jako przykład autentycznej pobożności przedstawił Jezus tę ubogą wdowę, wrzucającą do skarbony dwa pieniążki. Naszą religijność i wiarę nie mogą cechować modlitwa i praktyki na pokaz, bo będą one bezowocne! Trzeba je wiązać z wiarą i z życiem, wtedy patrzący na nas wytworzą sobie właściwy obraz o naszej religijności i wierze. Inaczej będziemy odpowiedzialni w jakiejś mierze za ich niewiarę i zgorszenie. Zawsze autentyczna wiara poświadczona jest modlitwą, czynem, czyli życiem. Naszą życiową postawą, modlitwą, ofiarą i służbą możemy kogoś przekonać do chrześcijaństwa. Nasze czyny mogą i powinny przydawać blasku religii, nawet jeśli w ocenie innych ludzi byłyby mało znaczące, lecz w oczach Boga będą wiele warte! Może to, co dajemy Bogu i bliźnim, nie jest godne podziwu, ale jeśli to płynie z serca, podoba się Mu. Ludzie mylą się często w ocenach daru bliźnich. Czasami dany mały pieniążek i drobny gest potrafi wiele zmienić w naszym życiu i w życiu drugiego człowieka. Uczmy się tego, a wówczas nasze wspólnoty będą święte i święci będą ich kapłani! Do nas wszystkich odnosi się polskie powiedzenie. Jaka wiara, taka ofiara!

Nie uprawiajmy „świętego kultu własnego obrazu” i miłości własnej, aby mieć przewagę nad innymi. Niech w naszym sercu żyje Bóg, a nie nadęte „ja”. Uboga wdowa, wszędzie tam, gdzie głosi się Ewangelię Jezusa, przedłuża Jego obecność w świecie. Chciejmy być uczniami Pana, doskonale wypełniającymi Ewangelię. Nie dawajmy z tego, co nam zbywa i dla pokazania się, znamy bowiem Chrystusa, który będąc bogatym, dla was stał się ubogim, aby was swoim ubóstwem ubogacić (2 Kor 8, 9).

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

Ślepiec z Jerycha

30. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Marka 10, 46b-52.

guy 690751 128Ks. Stanisław Łucarz SJ

Dni stają się coraz krótsze, noce się wydłużają. O tej porze roku ma się wrażenie, jakby to ciemności zwyciężały światłość.

Na ten czas Kościół przypomina nam Ewangelię o człowieku, który żył w zupełnej ciemności – o ślepcu z Jerycha. Ślepiec ten szukał pomocy, gdzie mógł, ale nikt nie był w stanie mu pomóc. Jego życie zamieniło się w udrękę i żebraninę, bo w tamtych czasach nie było żadnej pomocy socjalnej. Skądś musiał usłyszeć o Jezusie z Nazaretu i o Jego cudach, dlatego gdy się dowiedział, że Jezus przyszedł do jego miasta i że przechodzi drogą, przy której on żebrał, zaczął wołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”. Musiał krzyczeć na całe gardło, i to tak przeraźliwie, że ludzie nastawali na niego, żeby umilkł. Ale jego nie obchodziło to, co mówili inni. On chciał odzyskać wzrok i wołał jeszcze głośniej. W końcu Jezus przystanął i kazał go zawołać, a on zostawił jedyne, co posiadał, swój płaszcz, którym okrywał się na noc, i pobiegł do Jezusa. I tu rozpoczyna się dialog z Jezusem.

Pan wcale nie uzdrawia go natychmiast, ale jakby nie wiedział, o co chodzi, pyta: Co chcesz, abym ci uczynił?. On na to: abym przejrzał. I wtedy dopiero następuje uzdrowienie. Jezus komentuje ten fakt słowami: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Niewidomy z Jerycha staje się uczniem Jezusa. Widocznie był on znany potem jako chrześcijanin, bo św. Marek podaje jego imię: Bartymeusz, syn Tymeusza, zapewne po to, aby ówcześni mogli go zidentyfikować.

Ewangelia ta nie jest tylko opowiadaniem pewnej historii z przeszłości. Przez wieki zajmowała ona w Kościele bardzo ważne miejsce, gdyż traktowana była jako model stawania się uczniem Chrystusa, czyli chrześcijaninem. Po to też Kościół daje ją i nam. Otóż, każdy, kto nie zna Chrystusa, jest jak ów ślepy z Jerycha. Nie widzi w swym życiu rzeczy najważniejszej - miłości Boga. Człowiek zaś został stworzony z miłości, na obraz Miłości i do miłości. To stanowi jego być albo nie być. A ponieważ nie widzi tej miłości, która go stworzyła na swój obraz, zamienia się w żebraka miłości. Liczy na różne miłości tego świata, które za każdym razem przynoszą na koniec niedosyt i rozczarowanie. Dlatego wychodząc od tej Ewangelii, Kościół wzywał i wzywa dzisiejszych ślepców, niewidzących miłości Boga w swoim życiu, aby wołali słowami Bartymeusza: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! i aby w tym wołaniu nie ustawali, nie dali się uciszyć, bo Jezus chce ich uzdrowić, chce dać im potężne doświadczenie miłości Boga. Potrzeba jednak tego wołania, aby rosły pragnienie i wiara, bo to właśnie oczyma wiary widzi się Miłość Boga - Boga jako Miłość. Pan pragnie zbudować z każdym z nas intymną relację, w której On jest światłością i drogą do szczęścia na tym świecie i w wieczności.

 

Tekst ze strony Apostolstwo Modlitwy

Zawsze wprowadzaj pokój

you shall love the lord your god 1 833297 mXXV NIEDZIELA ZWYKŁA
DRUGIE CZYTANIE – Jk 3,16-4,3

Najmilsi:
Gdzie zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek. Mądrość zaś zstępująca z góry jest przede wszystkim czysta, dalej skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój.
Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.

Panie Jezu, każdego dnia świat daje mi lekcję życiowej mądrości. Podpowiada, w jaki sposób rozmawiać z kimś, od kogo zależy rozstrzygnięcie ważnej dla mnie sprawy. Wskazuje szereg sprawdzonych metod prowadzących do osiągania kolejnych celów. Zachęca do interesownych znajomości, układów, przebiegłości, cwaniactwa. Taka mądrość świata opiera się na względach ludzkich i obłudzie. Jakże bardzo kontrastuje z nią mądrość zstępująca z góry, to jest od Ciebie, Panie, ta, którą zachwala Twój Apostoł. Tę mądrość zdobywa się na modlitwie, na rozważaniu Twojego słowa z poddaniem się woli Bożej. Celem staje się wtedy nie zaspokajanie własnych żądz, ale wypełnienie Bożego planu zbawienia. Zdobywana w ten sposób mądrość oczyszcza intencje serca, skłaniając je do zgody, ustępliwości, posłuszeństwa, miłosierdzia.
O dar mądrości Twojej proszę Cię, Panie. Niech Twoja mądrość przemieni kłótliwych zazdrośników w siewców sprawiedliwości i pokoju.


BOGUsław

Módl się i kochaj

XXIV NIEDZIELA ZWYKŁA
DRUGIE CZYTANIE – Jk 2,14-18


banner 949932 1280Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy sama wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: „Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta”, a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała, to na co się to przyda?
Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz, lecz także i złe duchy wierzą i drżą.


Panie Jezu, Twój Apostoł wprost przymusza mnie do przyjrzenia się mojej wierze.
Wierzę, że słowo, które rozważam, pochodzi od Ciebie.
Wierzę, że jesteś prawdziwym Synem Bożym, który z miłości przyszedł na świat, aby zbawić ludzi.
Wierzę, ze jesteś, Panie, moim jedynym Zbawicielem.
Wierzę Twojej miłości, bo za mnie oddałeś swoje życie.
Wierzę, że Twoje słowo ma moc przemieniać ludzkie serca.
Gdybym jednak poprzestał na głośnym nawet wyznawaniu wiary, pozostałaby ona martwą. A martwa wiara byłaby bezużyteczna. Nikomu by nie pomogła i nie przyniosłaby zbawienia, tylko drżenie podsycane lękiem.
Ty jednak, Panie, domagasz się wiary żywej, takiej, która wyraża się w uczynkach miłości.
Proszę Cię, Panie, niech Twoje słowo ożywia moją wiarę i moją miłość, żebym czynił więcej dobra.


BOGUsław