Modlitwa

jesus 753063 640

 

Panie Jezu Chryste, wyznajemy Ciebie Królem Wszechświata. Cokolwiek stworzone zostało dla Ciebie istnieje. Wypełniaj przez nas wszystkie Twoje prawa. Odnawiamy nasze przyrzeczenia chrztu świętego. Wyrzekamy sie grzechu i szatana i wszytkiego co do zała prowadzi. Obiecujemy życ w wolności dzieci Bożych, a przede wszystko czynić wszystko, oby zwyciężyły prawa Twego Królestwa Prawdy, Sprawiedliwości, Miłości i Pokoju. Amen.

Skrzynka intencji

497px Pióro i kałamarz.svg

Odwiedziny

Liturgia dnia

Człowiek ekonomiczny czy liturgiczny?

18. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Łukasza 12, 13-21

Ks. Stanisław Biel SJ

pray 1492815 640 1Jezus kreśli dziś postać bogatego człowieka, którego pragnienia prowadzą do zagubienia człowieczeństwa i osobistego dramatu.

Co uderza w postawie tego człowieka? Przede wszystkim samotność i smutek. Wydaje się, że jest niemal przyduszony swoimi dobrami. Jest bez imienia, bez twarzy. Jego jedyną prawdziwą więzią jest więź z pieniędzmi. Całe swoje serce wkłada w rzeczy. Rzeczy materialne izolują go, zamykają w sobie. Otaczają murem więziennym. Ograniczają jego serce.

Człowiek bogaty jest samotny. Bogactwa nie wypełniają pustki jego życia, nie przynoszą poczucia bezpieczeństwa. Nie dają radości, wolności, ani nie pozwalają na głębokie relacje i przyjaźnie. Alessandro Pronzato określa go jako człowieka ekonomicznego, kapitalistę. Ewangelia z kolei nazywa głupcem. A psalmista mówi:

Nie obawiaj się, jeśli ktoś się wzbogaci,
Jeżeli wzrośnie zamożność jego domu:
Bo kiedy umrze, nic z sobą nie weźmie,
A jego zamożność nie pójdzie za nim.

I chociaż w życiu sobie pochlebia:
Będą cię sławić, że dobrześ się urządził,
Musi iść do pokolenia swoich przodków,
Do tych, co na wieki nie zobaczą światła.

Człowiek, co w dostatku żyje, ale się nie zastanawia,
Przyrównany jest do bydląt, które giną (Ps 49, 17 – 21).

Człowiek bogaty z dzisiejszej Ewangelii jest przeciwieństwem człowieka liturgicznego (A. Pronzato). Taki człowiek wie, że wszystkie rzeczy są darem, a nie celem. Dlatego otwiera się, dzieli, rozszerza swoje serce, staje się wolny. Jest panem siebie, a nie niewolnikiem. Dary, dobra stają się wtedy źródłem radości, pokoju i prowadzą do Stwórcy.

Jaki jest mój stosunek do dóbr ziemskich? Jestem człowiekiem ekonomicznym, czy liturgicznym?

 

Art. ze strony Apostolstwo Modlitwy

Potrzeba tylko jednego

Ks. Bogdan Długosz SJ

1praying 614374 1920

16. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Łukasza 10, 38-42

Pośród ogromnej aktywności Jezus znajdował czas na spotkanie z Bogiem. Ewangelia opisuje, że nierzadko czynił to nocą. To właśnie wtedy, podczas tych chwil spędzonych na modlitwie budował żywą relację z Ojcem. Również znajdował czas, aby odwiedzać dom swoich przyjaciół: Marii, Marty i Łazarza. W nim znajdował nie tylko wytchnienie iodpoczynek, ale również z nimi tworzył relacje przyjaźni.

W każdym okresie dziejów ludzie doświadczają nawału spraw i szybkości życia. Oczywiście, gdy porównujemy naszą aktywność z aktywnością, która towarzyszyła naszym przodkom, to wydaje się, że ta trudność dotyka tylko nas. Jednak w każdym okresie człowiek doświadcza presji czasu. Ewangelia opisując spotkanie Jezusa z przyjaciółmi, zachęca do zatrzymania się.

Bieg i szybkość powodują, że stajemy się rozproszeni i roztargnieni. Nie zauważamy siebie nawzajem, swoich najgłębszych potrzeb. Coraz trudniej nam przebywać z sobą, milczeć, słuchać, a co za tym idzie, również spotykać przyjaciół. Ryzykujemy jednowymiarowość, która sprowadza się do tego co widzialne i zewnętrzne, co też policzalne i przeliczalne. Większość ludzi poświęca swój czas przede wszystkim pracy. Zostali wciągnięci w tryb, który zgniata. Nie mają czasu na nic innego.

Chesterton przestrzegał: Świat na pewno nie zginie z powodu braku cudów; zginie raczej z powodu braku zdziwienia. Świat pozbawiony zdziwienia zmierza ku zagładzie. Poczucie cenności rodzi się bowiem tylko ze zdziwienia, a bez tego poczucia nawet najpiękniejsze dary zostaną zniszczone. Wystarczy popatrzeć na przyrodę, która nas otacza, skłania nas do zachwytu, podziwu i kontemplacji.

Pan pragnie, abyśmy się zatrzymali. Lepsza cząstka nie należy do tego, kto działa. Ona należy do tego, kto zauważa Jego obecność pośród tego, co nas otacza, co jest w nas, co jest też w innych. Maria wybrała najlepszą cząstkę, której ona i każdy, kto ją wybiera, nie będzie pozbawiony.

 

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

Broń ucznia Jezusa

fisherman14. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Łukasza 10, 1-12.17-20

Ks. Stanisław Biel SJ

Zanim Jezus wyruszy, by głosić Ewangelię, wysyła przed sobą siedemdziesięciu dwóch uczniów. I zachęca ich do modlitwy: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało, proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.

Słowa Jezusa uświadamiają nam, że nie od nas zależy żniwo, nie my jesteśmy panami żniwa. Jesteśmy tylko narzędziami, posłanymi przez Jezusa. Uczeń jest posłany, a więc reprezentuje Jezusa, przygotowuje, jak podkreślają Ewangelie, pobyt Jezusowi. Nie musimy się bać, lękać, bo owoce i tak zależą od Pana żniwa. My mamy spokojnie głosić Jezusa – słowem i życiem i modlić się o owoce naszej pracy.

Czasem cechuje nas pragnienie nawracania wszystkich albo lęk o brak powołań. Podświadomie drzemie w nas pokusa sukcesu. Tymczasem to nie jest nasze zadanie. Każdy ma swoją drogę, swój czas. Pan Jezus zbawił nas wszystkich, a nawrócenie indywidualne jest darem Boga. Trzeba trochę pokory i zgody na to, że Pan Bóg będzie działał przez nas i On ma najlepsze metody. Potrzeba także modlitwy o nowych robotników do pracy w Winnicy Pana.

Jezus posyłając uczniów, wskazuje również styl, jaki ma cechować Jego ucznia. Jest nim pokój, prostota, ubóstwo, wewnętrzna wolność. Uczniowie mają być wysłannikami pokoju. Mają swoim słowem i życiem głosić ducha przebaczenia, miłosierdzia, pojednania, pokoju, współczucia Boga dla człowieka.

Drugą „bronią” ucznia jest prostota. Proste i ubogie życie jest najbardziej autentycznym świadectwem. Uczeń Jezusa ma kontestować współczesny, odległy od ewangelicznego model życia. Ma swym życiem świadczyć, że prostota życia, a nie bogactwo, daje autentyczną radość.

Prostota życia pozwala bardziej zaufać Bogu, niż polegać na własnych możliwościach i środkach. Pozwala poświęcać czas i energie innym, dobru wspólnemu. Daje też wewnętrzną wolność i pokój, którego brakuje w nadmiernym zabieganiu i troskach.

Czy modlę się o nowe powołania kapłańskie i zakonne? Jaka jest moja Ewangelia? Czy mój styl życia cechuje prostota i autentyzm? Czy moje serce nie staje się coraz bardziej ociężałe i niewrażliwe na sprawy Boga i troskę o Jego Królestwo?

 

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

Chleb z nieba

Ks. Marek Wójtowicz SJ

church 750252 1280Eucharystia jest w życiu chrześcijanina pokarmem wędrowca. Idąc w procesji za Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie, uświadamiamy sobie, że nasze życie jest wędrówką i nie mamy tutaj na ziemi stałego miejsca. Jezus, dając nam siebie, obdarza nas pokarmem na życie wieczne. On zaspakaja w nas jeden z największych głodów, jakich może doświadczyć człowiek: głód Boga. O tym, jak wielkie jest to pragnienie Boga, zdołali przekonać się ci, którzy w XX wieku usiłowali Go wyrwać z ludzkich serc, burząc świątynie, zabijając kapłanów, prześladując wyznawców Chrystusa. To straszne dzieło duchowego zniszczenia nie powiodło się, bo przecież nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Boga.

Zrobić miejsce Bogu

Daremny jest ludzki wysiłek i ludzki pot, jeżeli nie towarzyszy im Boże błogosławieństwo. Budowanie tylko ludzkiego królestwa czy mocarstwa, nawet w imię sprawiedliwości i dawania ludziom ziemskiego pokarmu nie wystarczą. Bo człowiek ma prawo do życia Bożego, którym obdarzył Go Jezus. Z Nim staje się dzieckiem Boga i dopiero wtedy może budować trwałą jedność pomiędzy ludźmi. Budowanie jedności w świecie bez Boga jest powierzchowne i krótkotrwałe, i zbyt często niesie ze sobą wiele ludzkich ofiar.

Bóg chce uczynić z nas swój lud. To dlatego daje nam Jezusa - nasz Chleb powszedni, byśmy żyli Jego miłością każdego dnia. Gdy On jest w nas, wtedy nie obawiamy się umierać sobie samym, by więcej służyć. Jest w nas zawsze pokusa, że w budowaniu lepszego świata poradzimy sobie sami. Wystarczy tylko dobre przygotowanie, profesjonalizm, kompetencja i wszystko pójdzie zgodnie z naszymi zamierzeniami. Taka pokusa skuteczności grozi także ludziom Kościoła, którzy czasem bardziej liczą na własny wysiłek aniżeli na Bożą pomoc. A przecież w naszym chrześcijańskim życiu winniśmy najpierw szukać Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie nam dodane. Przypomina nam o tym eucharystyczna pieśń: Zróbcie Mu miejsce, Pan idzie z nieba.

Trwać w obecności Jezusa

W miesiącu czerwcu, w którym czcimy Eucharystię, zechciejmy tracić nasz czas dla Boga. Pozorna tylko bierność trwania w postawie adoracji przed Jezusem obecnym w Eucharystii może być w naszym życiu źródłem Bożej skuteczności. A wówczas już nie my będziemy działać, lecz Bóg w nas i moc Jego łaski. Doświadczymy i my owoców takiej modlitwy, podobnie jak św. Paweł u zarania Kościoła: żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2, 20). W jego życiu Jezus stał się prawdziwym pokarmem, który podtrzymywał w nim Boże życie. Podobnie czynią siostry zakonne ze zgromadzenia Misjonarek Miłości, założonego przez św. Matkę Teresę z Kalkuty. Trwają każdego dnia na modlitwie wiele godzin przed Najświętszym Sakramentem, by móc potem z radością pomagać ludziom umierającym, cierpiącym oraz głodnym. Pan Jezus pragnie, byśmy także w naszym życiu owocowali miłością. On chce, by chleb i całe ziemskie bogactwo były okazją do wzajemnej solidarności, a nie podziałów czy wojen, jak to często bywało w historii. Święty Jan Paweł II w encyklice Ecclesia de Eucharistia (nr 25) pozostawił nam następujące świadectwo o swojej głębokiej więzi z Jezusem, który pozostał z nami: Pięknie jest zatrzymać się z Nim i jak Umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi (por. J 13, 25), poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego Serca. Jeżeli chrześcijaństwo ma się wyróżniać w naszych czasach przede wszystkim „sztuką modlitwy”, jak nie odczuwać odnowionej potrzeby dłuższego zatrzymania się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie na duchowej rozmowie, na cichej adoracji w postawie pełnej miłości? Ileż to razy, moi drodzy Bracia i Siostry, przeżywałem to doświadczenie i otrzymałem dzięki niemu siłę, pociechę i wsparcie!

Wezwani do dziękczynienia

Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba (1 Kor 10, 17). To Jezus obecny w tajemnicy Eucharystii buduje Kościół. To Kościół, sprawujący codziennie Mszę św. - daje nam jak najlepsza Matka - Jezusa Chrystusa.

Eucharystia to również wezwanie skierowane do nas, byśmy trwali w postawie dziękczynienia i uwielbienia Boga za to, że zechciał być obecny pośród swego ludu. Chętnie śpiewamy: Zagrody nasze widzieć przychodzi i jak się Jego dzieciom powodzi. Wiemy, że nie wszystkim jego dzieciom dobrze się powodzi. Oby miłosierny Bóg poruszył serca bogatych, by z serca wspierali materialnie ubogich. Pan Jezus darząc nas sobą, zaprasza nas do hojności: Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie jak dla Pana, a nie dla ludzi, świadomi, że od Pana otrzymacie dziedzictwo wiekuiste jako zapłatę (Kol 3, 23).

Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata (J 6, 51). Gdy oddalamy się od Jezusa, wtedy w naszym sercu nie ma prawdziwego życia. Pełni egoistycznych uczuć boimy się, by czegoś nie utracić. Liczymy tylko na siebie i boimy się zapominać o sobie. Tylko ten, kto przyjmuje Jezusa jako pokarm, napełniony jest Bożą miłością i chętnie się nią dzieli ze swymi braćmi.

Czasem Bóg nas próbuje jak lud wybrany na pustyni, byśmy umierali z głodu i pragnienia Jego słowa i Jego Ciała. To właśnie przez bolesną drogę duchowego strapienia czy cierpienia fizycznego, przyprowadza nas do siebie, byśmy zaczerpnęli z Jego źródła, które nigdy nie wysycha. Tylko na pustyni, na „ziemi suchej”, gdzie człowiek sam nic już nie znajduje i zdany jest bez reszty na Boga - Chleb z nieba i słowo Boże stają się jedynym pożywieniem, przywracając sens naszemu życiu ludzi powołanych do miłości.

 

Art. ze stony AM