Modlitwa

jesus 753063 640

 

Panie Jezu Chryste, wyznajemy Ciebie Królem Wszechświata. Cokolwiek stworzone zostało dla Ciebie istnieje. Wypełniaj przez nas wszystkie Twoje prawa. Odnawiamy nasze przyrzeczenia chrztu świętego. Wyrzekamy sie grzechu i szatana i wszytkiego co do zała prowadzi. Obiecujemy życ w wolności dzieci Bożych, a przede wszystko czynić wszystko, oby zwyciężyły prawa Twego Królestwa Prawdy, Sprawiedliwości, Miłości i Pokoju. Amen.

Skrzynka intencji

497px Pióro i kałamarz.svg

Odwiedziny

Liturgia dnia

Owoce nawrócenia

candle 706649 640Ks. Stanisław Łucarz SJ

3. Niedziela Wielkiego Postu;
Ewangelia według św. Łukasza 13, 1-9

Świat zawsze gonił za sensacjami, a im straszniejsze, tym „lepsze”, bo raz, że rozpalają emocje, a po drugie dają poczucie, że, owszem, gdzieś tam dzieją się rzeczy okropne, ale to inni są ofiarami, nie my; u nas jest spokojnie.

Nie bez znaczenia jest tu wzmacnianie przekonania, że to inni są oprawcami – my jesteśmy w porządku. Chciałoby się powiedzieć: Dzięki Bogu! Ten sposób myślenia wyraża się w znanej sentencji, którą Stanisław Wyspiański zapisał w Weselu: Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna. Oczywiście ten sposób myślenia nie dotyczy tylko wsi. W mieście bywa tak samo.

Także wśród uczniów Jezusa ujawnia się ta mentalność. Przychodzą do Jezusa i opowiadają Mu, co strasznego się stało. Jak Piłat i jego żołnierze urządzili masakrę, i to w świątyni jerozolimskiej. Na Jezusie jednak te hiobowe wieści nie robią wrażenia. On wie, że świat jest w mocy złego ducha i że ciągle dzieją się i dziać się będą rzeczy straszne. Co więcej, wie, że te straszne rzeczy dotkną Jego samego – idzie przecież z uczniami do Jerozolimy. Wie też, że dotkną one potem i Jego uczniów. Wszyscy Apostołowie (z wyjątkiem Jana) zakończą swe życie niesprawiedliwą karą śmierci. Jezus po to przyszedł na świat i po to idzie do Jerozolimy, aby księcia tego świata i zło, które on nieustannie w świecie sieje, pokonać. Zwycięstwo jednak nie przyjdzie ani przez chowanie się w zacisze, ani też przez walkę ze złymi ludźmi, często mimowolnymi sługami Złego, lecz przez stawienie mu czoła na tej płaszczyźnie, na której on przede wszystkim działa – na płaszczyźnie duchowej. To zaś dokonuje się przez nawrócenie.

Jezus mówi wprost: jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie, to znaczy, wasze życie zakończy się podobnie jak tamtych – bezsensem i tragedią. Właśnie tego chce zły duch.

Co to jednak znaczy: nawrócić się? To przede wszystkim zmienić sposób myślenia – uwierzyć w miłość Boga objawioną w Jezusie Chrystusie, a potem powierzyć Mu się i pełnić wolę Ojca – podobnie jak Jezus. Tylko tak można pokonać zło u jego korzenia, tylko tak można zwyciężyć złego ducha w swoim życiu i przynosić owoce nawrócenia, o których mówi przypowieść o nieurodzajnym drzewie figowym. Każdy z nas jest takim drzewem figowym, a ogrodnikiem z przypowieści jest sam Jezus, który prosi za nami Ojca: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem, może wyda owoc. Pan cały czas trudzi się wokół naszego nawrócenia, bo pragnie, aby nasze ziemskie życie, a zwłaszcza jego finał nie tylko miało sens, ale żeby zakończyło się zwycięstwem miłości, tak jak zakończyło się Jego ziemskie życie i tylu Jego uczniów.

Kościół daje nam tę Ewangelię na Wielki Post, bo też jest on szczególnym czasem nawrócenia. Rzecz w tym, by iść duchowo z Jezusem do Jerozolimy i uczyć się od Niego tej nowej – Jego – mentalności, by potem wraz z Nim i Jego mocą przynosić owoce nawrócenia.

Artykuł ze strny Apostolstwo Modlitwy

Bądź dobry, jak chleb

8. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Łukasza 6, 39-45

roll 515057 1280Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro.

Człowiek nie jest samotną wyspą. Żyje w społeczeństwie. I dzieli się w nim. Człowiek dzieli się z innymi tym, co ma. Człowiek duchowy głębią swego ducha, dobrocią, miłością, mądrością. Człowiek cielesny słabością, grzechem i złem.

W ostatnich latach mówi się dużo o zranieniach. Wszyscy ich w pewnym stopniu doświadczamy. Dotykają nas zranienia rodzinne, małżeńskie, przyjacielskie, koleżeńskie. I są one wynikiem dzielenia się słabością, bezradnością, grzechem.

To co jest w naszych sercach, wylewa się na zewnątrz. Gdy jest w nich miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie, tym obdarowujemy innych. Gdy natomiast jest irytacja i posępna twarz, jak u Kaina, przekazujemy dalej naszą „żółć”, niezadowolenie, zgorzknienie.

Jezus podpowiada nam, kiedy będziemy dzielić się dobrem. Głównym warunkiem jest czyste oko (i serce). Gdy z naszych oczu usuniemy belkę, czyli wszelką zazdrość, pychę, pogardę, uprzedzenia, gniew... Gdy naczelną zasadą uczynimy miłość. Gdy nauczymy się oddzielać godność człowieka od jego słabości i błędów.

W przeciwnym razie grozi nam nie tylko krótkowzroczność, ale również starczowzroczność (R. Cantalamessa). Widzimy daleko (wszystkie błędy i grzeszki naszych bliźnich), nie widzimy natomiast blisko (swoich grzechów, znacznie większych).

Jakie jest moje wewnętrzne bogactwo? Co wychodzi z mego serca? Czy jest we mnie wewnętrzna spójność pomiędzy słowami i życiem? Czym dzielę się z innymi? Czy nie potępiam innych, nie zauważając własnych słabości?

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

Zaufaj Panu

man 910935 6405. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Łukasza 5, 1-11

Nad brzegiem jeziora Genezaret ludzie cisnęli się do Jezusa i pragnęli słuchać słowa Bożego.

Jezus zaspokoił te ich pragnienia, ale myślał też o tych, którzy kiedyś przyjmą Jego słowa, uwierzą i przekażą je dalej. Wybór oddanych Mu uczniów miał zagwarantować ciągłość nauczania o królestwie Bożym. Pan rozpoczął od powołania Piotra, wykorzystał jego rzemiosło łowienia ryb, i czegoś ważnego go nauczył. Po nocnym bezowocnym połowie, kazał mu popłynąć na głębię i zarzucić jeszcze raz sieci. Wyciągając sieć pełną ryb, Piotr zrozumiał znaczenie nieoczekiwanego połowu, zrozumiał, że wiara w Jezusowe słowo znaczy więcej niż tradycja, w jakiej żył, i znajomość swego fachu. On pojął, że dokonał się cud i że stoi przed Kimś, przez Kogo działa moc Boża! Przestraszył się, tak jak kiedyś przestraszyli się Zachariasz i Maryja, ale usłyszał słowa: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił.

Piotr i jego towarzysze pracy zrozumieli dobrze Jezusową mowę. Dlatego przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim. Pozostawili wszystko; nie było tego wiele, ale było to wszystko! Wypłyń na głębię oznacza dla każdego z nas – wpuść Mnie do twojej życiowej łodzi i odbij od brzegu, na którym ludzie opierają swoje pewności i wygody, teraz polegaj tylko na Mnie!

Trzeba ci zawsze zapuścić sieć na słowo Pana, także wtedy, kiedy wyda ci się to zbyteczne i pozbawione sensu, bo Pan wie, kiedy najwłaściwiej i najowocniej możesz złowić. Na Twoje słowo zarzucę sieć! Oznacza to, że wtedy będą wyniki lepsze od tych, jakie ktoś mógłby osiągnąć swoim sprytem, siłą i fachowością. Trzeba ci też poznawać swą słabość. Panie, jestem człowiekiem grzesznym – takie poznanie jest konieczne – aby móc polegać na mocy Pana, a nie na swojej. Piotr padł na kolana przed Panem, ale czuł, że świętość i grzeszność nie mogą być tak blisko siebie. Grzeszność Piotra ciągnie go do Jezusa i zarazem jakby odpycha od Niego. W naszym życiu też powtarza się taka sytuacja: jakże często bijemy się w piersi, mówiąc: Panie, nie jestem godzien, a jednocześnie spieszymy, aby Go przyjąć! Świadomość własnej niegodności jest warunkiem, bez którego nie można stać się rybakiem ludzi. Pan Jezus, pomimo naszej niegodności, powierza nam to samo zadanie, jakie otrzymali apostołowie – trzeba nam łowić ludzi, i oby były to połowy błogosławione i owocne.

Porzucenie kiedyś przez rybaków sieci, ich odważny czyn, miał też jakiś znaczący wpływ na ukształtowanie się naszego losu. Wszystko, co od Boga pochodzi, jest darem, jest łaską, a odpowiedzią na zaproszenie Pana są nasze czyny. Poszli za Nim - to jest najkrótsze streszczenie życiorysu powołanych. Poszukajmy w tych dniach na modlitwie w naszym powołaniu gestu porzuconych sieci i podziękujmy za to Jezusowi.

Ks. Stanisław Groń SJ

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

Stągwie trzeba napełniać po brzegi

Ks. Bogdan Długosz SJ

2. Niedziela zwykła

Ewangelia według św. Jana 2,1-12

vat 1175985 640

W Kanie Galilejskiej miało miejsce nowe objawienie Jezusa. W czasie świąt Bożego Narodzenia widzieliśmy, jak Jezus, jako dziecko, objawiał się pasterzom, Mędrcom, którzy przyszli ze Wschodu, Maryi i Józefowi. Teraz po 30 latach „ukrytego życia”, podczas którego wielu widziało i rozpoznawało Jezusa jako syna Maryi i Józefa, objawia się jako Mesjasz Syn Boga Żywego.

Wiemy, co się stało podczas wesela w Kanie Galilejskiej. Jak każde wesele w tamtym rejonie trwało ono osiem dni. Po kilku dniach zabrakło wina. Spokój i radość nowożeńców i ich rodzin były poważnie zagrożone. To co miało być dla nich pięknym wspomnieniem na całe życie, mogło zakończyć się upokorzeniem.

Z pomocą przychodzą osoby, które zostały zaproszone pośród wielu gości – Maryja i Jezus. Sam fakt Ich zaproszenia spowodował, że błogosławieństwo słynęło na gospodarzy. Maryja dostrzega brak, z którego młodzi nie zdają sobie sprawy. Idzie do Jezusa i prosi Go o rozwiązanie problemu. Ona nie pozostaje z tym sama, nie chce też sama rozwiązywać trudności, ale chce razem ze swoim Synem wesprzeć osoby, małżeństwo, które znalazło się w kłopocie. W obliczu początkowej odmowy Jezusa Maryja się nie zraża, ale w postawie wiary i zaufania do Boga realizuje swoje zadanie. Idzie do sług i prosi, aby zrobili wszystko, co powie Jezus.

Słudzy, choć nie widzą sensu podjęcia takich działań, na polecenie Jezusa napełniają stągwie wodą, co więcej napełniają je aż po brzegi. W tym prostym geście możemy dostrzec ich zaangażowanie. Nalali wody z obfitością, angażując się w tą czynność z pasją i całym sercem. Jezus, widząc tą postawę, odpowiada na nią z hojnością. Być może również Jemu ten gest sług pozwolił odkryć właściwy moment rozpoczęcia swojej misji.

Współczesnemu człowiekowi bardzo trudno jest angażować się całkowicie. W obliczu wielu możliwości podejmujemy różne, nigdzie jednak „nie jesteśmy do końca”.

Artykuł ze strony Apotsolstwo Modlitwy