Modlitwa

jesus 753063 640

 

Panie Jezu Chryste, wyznajemy Ciebie Królem Wszechświata. Cokolwiek stworzone zostało dla Ciebie istnieje. Wypełniaj przez nas wszystkie Twoje prawa. Odnawiamy nasze przyrzeczenia chrztu świętego. Wyrzekamy sie grzechu i szatana i wszytkiego co do zała prowadzi. Obiecujemy życ w wolności dzieci Bożych, a przede wszystko czynić wszystko, oby zwyciężyły prawa Twego Królestwa Prawdy, Sprawiedliwości, Miłości i Pokoju. Amen.

Skrzynka intencji

497px Pióro i kałamarz.svg

Odwiedziny

Liturgia dnia

Potrzeba tylko jednego

Ks. Bogdan Długosz SJ

1praying 614374 1920

16. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Łukasza 10, 38-42

Pośród ogromnej aktywności Jezus znajdował czas na spotkanie z Bogiem. Ewangelia opisuje, że nierzadko czynił to nocą. To właśnie wtedy, podczas tych chwil spędzonych na modlitwie budował żywą relację z Ojcem. Również znajdował czas, aby odwiedzać dom swoich przyjaciół: Marii, Marty i Łazarza. W nim znajdował nie tylko wytchnienie iodpoczynek, ale również z nimi tworzył relacje przyjaźni.

W każdym okresie dziejów ludzie doświadczają nawału spraw i szybkości życia. Oczywiście, gdy porównujemy naszą aktywność z aktywnością, która towarzyszyła naszym przodkom, to wydaje się, że ta trudność dotyka tylko nas. Jednak w każdym okresie człowiek doświadcza presji czasu. Ewangelia opisując spotkanie Jezusa z przyjaciółmi, zachęca do zatrzymania się.

Bieg i szybkość powodują, że stajemy się rozproszeni i roztargnieni. Nie zauważamy siebie nawzajem, swoich najgłębszych potrzeb. Coraz trudniej nam przebywać z sobą, milczeć, słuchać, a co za tym idzie, również spotykać przyjaciół. Ryzykujemy jednowymiarowość, która sprowadza się do tego co widzialne i zewnętrzne, co też policzalne i przeliczalne. Większość ludzi poświęca swój czas przede wszystkim pracy. Zostali wciągnięci w tryb, który zgniata. Nie mają czasu na nic innego.

Chesterton przestrzegał: Świat na pewno nie zginie z powodu braku cudów; zginie raczej z powodu braku zdziwienia. Świat pozbawiony zdziwienia zmierza ku zagładzie. Poczucie cenności rodzi się bowiem tylko ze zdziwienia, a bez tego poczucia nawet najpiękniejsze dary zostaną zniszczone. Wystarczy popatrzeć na przyrodę, która nas otacza, skłania nas do zachwytu, podziwu i kontemplacji.

Pan pragnie, abyśmy się zatrzymali. Lepsza cząstka nie należy do tego, kto działa. Ona należy do tego, kto zauważa Jego obecność pośród tego, co nas otacza, co jest w nas, co jest też w innych. Maria wybrała najlepszą cząstkę, której ona i każdy, kto ją wybiera, nie będzie pozbawiony.

 

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

Broń ucznia Jezusa

fisherman14. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Łukasza 10, 1-12.17-20

Ks. Stanisław Biel SJ

Zanim Jezus wyruszy, by głosić Ewangelię, wysyła przed sobą siedemdziesięciu dwóch uczniów. I zachęca ich do modlitwy: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało, proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.

Słowa Jezusa uświadamiają nam, że nie od nas zależy żniwo, nie my jesteśmy panami żniwa. Jesteśmy tylko narzędziami, posłanymi przez Jezusa. Uczeń jest posłany, a więc reprezentuje Jezusa, przygotowuje, jak podkreślają Ewangelie, pobyt Jezusowi. Nie musimy się bać, lękać, bo owoce i tak zależą od Pana żniwa. My mamy spokojnie głosić Jezusa – słowem i życiem i modlić się o owoce naszej pracy.

Czasem cechuje nas pragnienie nawracania wszystkich albo lęk o brak powołań. Podświadomie drzemie w nas pokusa sukcesu. Tymczasem to nie jest nasze zadanie. Każdy ma swoją drogę, swój czas. Pan Jezus zbawił nas wszystkich, a nawrócenie indywidualne jest darem Boga. Trzeba trochę pokory i zgody na to, że Pan Bóg będzie działał przez nas i On ma najlepsze metody. Potrzeba także modlitwy o nowych robotników do pracy w Winnicy Pana.

Jezus posyłając uczniów, wskazuje również styl, jaki ma cechować Jego ucznia. Jest nim pokój, prostota, ubóstwo, wewnętrzna wolność. Uczniowie mają być wysłannikami pokoju. Mają swoim słowem i życiem głosić ducha przebaczenia, miłosierdzia, pojednania, pokoju, współczucia Boga dla człowieka.

Drugą „bronią” ucznia jest prostota. Proste i ubogie życie jest najbardziej autentycznym świadectwem. Uczeń Jezusa ma kontestować współczesny, odległy od ewangelicznego model życia. Ma swym życiem świadczyć, że prostota życia, a nie bogactwo, daje autentyczną radość.

Prostota życia pozwala bardziej zaufać Bogu, niż polegać na własnych możliwościach i środkach. Pozwala poświęcać czas i energie innym, dobru wspólnemu. Daje też wewnętrzną wolność i pokój, którego brakuje w nadmiernym zabieganiu i troskach.

Czy modlę się o nowe powołania kapłańskie i zakonne? Jaka jest moja Ewangelia? Czy mój styl życia cechuje prostota i autentyzm? Czy moje serce nie staje się coraz bardziej ociężałe i niewrażliwe na sprawy Boga i troskę o Jego Królestwo?

 

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

Chleb z nieba

Ks. Marek Wójtowicz SJ

church 750252 1280Eucharystia jest w życiu chrześcijanina pokarmem wędrowca. Idąc w procesji za Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie, uświadamiamy sobie, że nasze życie jest wędrówką i nie mamy tutaj na ziemi stałego miejsca. Jezus, dając nam siebie, obdarza nas pokarmem na życie wieczne. On zaspakaja w nas jeden z największych głodów, jakich może doświadczyć człowiek: głód Boga. O tym, jak wielkie jest to pragnienie Boga, zdołali przekonać się ci, którzy w XX wieku usiłowali Go wyrwać z ludzkich serc, burząc świątynie, zabijając kapłanów, prześladując wyznawców Chrystusa. To straszne dzieło duchowego zniszczenia nie powiodło się, bo przecież nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Boga.

Zrobić miejsce Bogu

Daremny jest ludzki wysiłek i ludzki pot, jeżeli nie towarzyszy im Boże błogosławieństwo. Budowanie tylko ludzkiego królestwa czy mocarstwa, nawet w imię sprawiedliwości i dawania ludziom ziemskiego pokarmu nie wystarczą. Bo człowiek ma prawo do życia Bożego, którym obdarzył Go Jezus. Z Nim staje się dzieckiem Boga i dopiero wtedy może budować trwałą jedność pomiędzy ludźmi. Budowanie jedności w świecie bez Boga jest powierzchowne i krótkotrwałe, i zbyt często niesie ze sobą wiele ludzkich ofiar.

Bóg chce uczynić z nas swój lud. To dlatego daje nam Jezusa - nasz Chleb powszedni, byśmy żyli Jego miłością każdego dnia. Gdy On jest w nas, wtedy nie obawiamy się umierać sobie samym, by więcej służyć. Jest w nas zawsze pokusa, że w budowaniu lepszego świata poradzimy sobie sami. Wystarczy tylko dobre przygotowanie, profesjonalizm, kompetencja i wszystko pójdzie zgodnie z naszymi zamierzeniami. Taka pokusa skuteczności grozi także ludziom Kościoła, którzy czasem bardziej liczą na własny wysiłek aniżeli na Bożą pomoc. A przecież w naszym chrześcijańskim życiu winniśmy najpierw szukać Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie nam dodane. Przypomina nam o tym eucharystyczna pieśń: Zróbcie Mu miejsce, Pan idzie z nieba.

Trwać w obecności Jezusa

W miesiącu czerwcu, w którym czcimy Eucharystię, zechciejmy tracić nasz czas dla Boga. Pozorna tylko bierność trwania w postawie adoracji przed Jezusem obecnym w Eucharystii może być w naszym życiu źródłem Bożej skuteczności. A wówczas już nie my będziemy działać, lecz Bóg w nas i moc Jego łaski. Doświadczymy i my owoców takiej modlitwy, podobnie jak św. Paweł u zarania Kościoła: żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2, 20). W jego życiu Jezus stał się prawdziwym pokarmem, który podtrzymywał w nim Boże życie. Podobnie czynią siostry zakonne ze zgromadzenia Misjonarek Miłości, założonego przez św. Matkę Teresę z Kalkuty. Trwają każdego dnia na modlitwie wiele godzin przed Najświętszym Sakramentem, by móc potem z radością pomagać ludziom umierającym, cierpiącym oraz głodnym. Pan Jezus pragnie, byśmy także w naszym życiu owocowali miłością. On chce, by chleb i całe ziemskie bogactwo były okazją do wzajemnej solidarności, a nie podziałów czy wojen, jak to często bywało w historii. Święty Jan Paweł II w encyklice Ecclesia de Eucharistia (nr 25) pozostawił nam następujące świadectwo o swojej głębokiej więzi z Jezusem, który pozostał z nami: Pięknie jest zatrzymać się z Nim i jak Umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi (por. J 13, 25), poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego Serca. Jeżeli chrześcijaństwo ma się wyróżniać w naszych czasach przede wszystkim „sztuką modlitwy”, jak nie odczuwać odnowionej potrzeby dłuższego zatrzymania się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie na duchowej rozmowie, na cichej adoracji w postawie pełnej miłości? Ileż to razy, moi drodzy Bracia i Siostry, przeżywałem to doświadczenie i otrzymałem dzięki niemu siłę, pociechę i wsparcie!

Wezwani do dziękczynienia

Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba (1 Kor 10, 17). To Jezus obecny w tajemnicy Eucharystii buduje Kościół. To Kościół, sprawujący codziennie Mszę św. - daje nam jak najlepsza Matka - Jezusa Chrystusa.

Eucharystia to również wezwanie skierowane do nas, byśmy trwali w postawie dziękczynienia i uwielbienia Boga za to, że zechciał być obecny pośród swego ludu. Chętnie śpiewamy: Zagrody nasze widzieć przychodzi i jak się Jego dzieciom powodzi. Wiemy, że nie wszystkim jego dzieciom dobrze się powodzi. Oby miłosierny Bóg poruszył serca bogatych, by z serca wspierali materialnie ubogich. Pan Jezus darząc nas sobą, zaprasza nas do hojności: Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie jak dla Pana, a nie dla ludzi, świadomi, że od Pana otrzymacie dziedzictwo wiekuiste jako zapłatę (Kol 3, 23).

Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata (J 6, 51). Gdy oddalamy się od Jezusa, wtedy w naszym sercu nie ma prawdziwego życia. Pełni egoistycznych uczuć boimy się, by czegoś nie utracić. Liczymy tylko na siebie i boimy się zapominać o sobie. Tylko ten, kto przyjmuje Jezusa jako pokarm, napełniony jest Bożą miłością i chętnie się nią dzieli ze swymi braćmi.

Czasem Bóg nas próbuje jak lud wybrany na pustyni, byśmy umierali z głodu i pragnienia Jego słowa i Jego Ciała. To właśnie przez bolesną drogę duchowego strapienia czy cierpienia fizycznego, przyprowadza nas do siebie, byśmy zaczerpnęli z Jego źródła, które nigdy nie wysycha. Tylko na pustyni, na „ziemi suchej”, gdzie człowiek sam nic już nie znajduje i zdany jest bez reszty na Boga - Chleb z nieba i słowo Boże stają się jedynym pożywieniem, przywracając sens naszemu życiu ludzi powołanych do miłości.

 

Art. ze stony AM

Musicie być mocni wiarą

Ks. Marek Wójtowicz SJ

 

SPOTKANIENie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi! Wszyscy – tak najkrócej można streścić pierwszą homilię, którą wygłosił Jan Paweł II podczas Mszy św. na placu św. Piotra 22 października 1978 roku. Jego Piotrowa posługa była wyjątkowa i niepowtarzalna. Myślę, że mamy ogromy dług wdzięczności wobec św. Jana Pawła II. Ten dług możemy przynajmniej częściowo spłacić, powracając do jego bogatego nauczania. On zawsze patrzył bardzo daleko - aż po eschatologiczne spełnienie się człowieka w Bogu i oceniał wszystko, kierując się ewangeliczną mądrością.

Spotkanie ze świętym przemienia

Kiedy stykamy się z takimi ludźmi, jak św. Jan Paweł II, wtedy budzi się w nas to, co najpiękniejsze: odżywa w nas tęsknota za Bogiem oraz pragnienie osobistej świętości. Doświadczamy wtedy wewnętrznej harmonii i pokoju serca. Nasze życie staje się jednością i jest bardziej scalone. Możemy pytać, czego dzisiaj uczy nas św. Jan Paweł II. Jakie rady i wskazówki, a przede wszystkim które spośród jego postaw mogą być obecnie inspiracją dla Polaków do podjęcia nowych zadań?

Scalenie wiary z życiem

Jan Paweł II patrzył na historię świata z Bożej perspektywy. Widział, że jego powołanie wpisuje się w historię zbawienia. Możemy się uczyć od niego, jak scalać swoje życie z naszą wiarą. Dramatem naszych czasów jest rozdźwięk pomiędzy wiarą i kulturą, o którym pisał w encyklice Fides et ratio. Podejmował ten temat w licznych wystąpieniach w aulach uniwersyteckich na całym świecie. Nadal zauważamy dzisiaj, że w wielu częściach świata ludzie ulegają pokusie niewiary, co powoduje duchowe rozdarcie w człowieku.

Trud wzrastania

Wspominając św. Jana Pawła II, możemy odkryć, jak bardzo został on obdarzony przez Pana Boga licznymi talentami, a zarazem wcześnie doświadczony cierpieniem. Już jako dziecko i młody człowiek zetknął się z tajemnicą śmierci najbliższych mu osób i okrucieństwem wojny. W tych trudnych warunkach kształtował się charakter Karola Wojtyły. W jednym ze swoich poematów napisał: nikt nie chodzi po gotowych ścieżkach. Człowiek musi przedzierać się przez gąszcz i ten trud pokonywania przeszkód jest zadaniem dla każdego. Wzywał młodych: Musicie od siebie wymagać, choćby nikt od was nie wymagał. W Gdańsku w 1987 roku przypomniał, że każdy ma swoje Westerplatte, każdy ma pole walki, gdzie trzeba ponosić ofiary. Trzeba trudu, aby wzrastać! Ale właśnie pośród przeciwności, jeśli tylko przeżywane są z Bogiem, wiele możemy znieść i doświadczyć, że jesteśmy przez Niego niesieni.

Ewangelia cierpienia

W liście apostolskim Salvifici doloris św. Jan Paweł II napisał o Ewangelii cierpienia. Przypomniał, że jeśli cierpienie jest przeżywane z Chrystusem, wtedy staje się ono Dobrą Nowiną, i tylko wtedy jest to cierpienie twórcze. Tylko tak przeżywane cierpienie nie zabija i nie niszczy człowieka, będąc okazją do duchowego pogłębienia. Kiedy człowiek podejmuje trudną drogę, to jest to zawsze wąska droga krzyża.

Przywracał nadzieję

Święty Jan Paweł II przekazał nam umiejętność życia z nadzieją. Powierzając się Bogu, patrzył z ufnością na losy świata. Fundamentem jego życia była wiara w Jezusa Zmartwychwstałego. Również z jego modlitw do Matki Bożej przebija duch pocieszenia. Często zwracał się do Maryi, wypraszając dla wiernych dar odwagi. Czynił to zwłaszcza w czasie stanu wojennego w Polsce po 13 grudnia 1981 roku. Modlił się, abyśmy byli mocni wiarą i potrafili wzmacniać w sobie „wewnętrznego człowieka”, który jest dzieckiem Boga. Takiemu człowiekowi nie może zabraknąć nadziei. Papież żył w duchowej wspólnocie ze Stwórcą, Bogiem miłosiernym; w przyjaźni z Jego Synem, Jezusem Chrystusem, Odkupicielem człowieka oraz z Duchem Świętym, który wszystko przenika i napełnia człowieka wierzącego swoimi darami. Nauczał cały Kościół, że Miłość jest silniejsza od śmierci, bo ona wszystko zwycięży. A tą Miłością jest sam Duch Boży, którym zostaliśmy obdarzeni w sakramencie bierzmowania. Kiedy Jezus przyszedł do zalęknionych uczniów w Wieczerniku, powiedział im: Pokój wam i dodał: Weźmijcie Ducha Świętego... Nie kierujmy się w naszym życiu „duchem świata”, duchem bojaźni, ale podążajmy za natchnieniami Ducha Bożego. Dopiero wtedy będziemy czytelnym znakiem dla świata, będziemy ludźmi twórczymi, których ożywiać będą nadzieja i pokój.

Święty Jan Paweł II był – i pozostał – wielkim autorytetem, który podtrzymywał nadzieję. Mogliśmy się do niego zwracać z różnymi sprawami, choćby prosząc o modlitwę w intencji nieuleczalnie chorego z rodziny. Kartki z prośbami, jak zaświadcza kard. Stanisław Dziwisz, Ojciec Święty umieszczał obok klęcznika, na którym długo się modlił. Dar jego duchowego ojcostwa nadal trwa w sercu Kościoła.

Duchowe owocowanie

Doświadczając duchowego owocowania Jana Pawła II za życia i po śmierci, widzimy, jak wiele może Pan Bóg dokonać w życiu człowieka, który całkowicie się Mu powierzył i który powiedział Maryi: Totus Tuus. Uderza nas wyznanie Jana Pawła II wypowiedziane w 1979 roku na Skałce, kiedy spotykał się z profesorami Uniwersytetu Jagiellońskiego. Mówił wtedy, że zostając papieżem, wyszedł z konspiracji. Tym wielkim bogactwem historii Polski i historii polskiego Kościoła św. podzielił się z całym światem. Kiedy opuszczał Kraków, udając się do Rzymu, miał świadomość, że jedzie ze stolicy biskupa Stanisława, męczennika, do Rzymu, gdzie czczony jest inny męczennik - św. Piotr.

Kardynał. J. Ratzinger (Benedykt XVI) podczas Mszy św. pogrzebowej mówił o tajemnicy życia Jana Pawła II. Była to tajemnica ziarna rzuconego w ziemię, które pozwoliło sobie obumrzeć i dlatego zostało dane dla wielu. Ziarno świętości zasiane przez św. Jana Pawła II w glebę Kościoła i całego świata długo jeszcze przynosić będzie obfite duchowe plony w sercach tych, którzy dotknięci zostaną mistycznym pięknem jego życia. I być może jak on zapragną być świętymi. Jakże aktualnie brzmią jego słowa wypowiedziane na krakowskich Błoniach przed czterdziestu laty:

Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów. Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia i nie dozwala zasmucać Ducha Świętego! (...). Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry, mocą tej wiary, nadziei i miłości świadomej, dojrzałej, odpowiedzialnej, która pomaga nam podejmować ów wielki dialog z człowiekiem i światem na naszym etapie dziejów - dialog z człowiekiem i światem, zakorzeniony w dialogu z Bogiem samym: z Ojcem przez Syna w Duchu Świętym - dialog zbawienia.

Atr. ze strony Aostolstwo Modlitwy