Modlitwa

jesus 753063 640

 

Panie Jezu Chryste, wyznajemy Ciebie Królem Wszechświata. Cokolwiek stworzone zostało dla Ciebie istnieje. Wypełniaj przez nas wszystkie Twoje prawa. Odnawiamy nasze przyrzeczenia chrztu świętego. Wyrzekamy sie grzechu i szatana i wszytkiego co do zała prowadzi. Obiecujemy życ w wolności dzieci Bożych, a przede wszystko czynić wszystko, oby zwyciężyły prawa Twego Królestwa Prawdy, Sprawiedliwości, Miłości i Pokoju. Amen.

Skrzynka intencji

497px Pióro i kałamarz.svg

Odwiedziny

Liturgia dnia

Miłość bezwarunkowa

XXIII NIEDZIELA ZWYKŁA
DRUGIE CZYTANIE – Jk 2,1-5


pray 1492815 640 1Bracia moi, niech wiara wasza w Pana naszego Jezusa Chrystusa uwielbionego nie ma względu na osoby. Bo gdyby przyszedł na wasze zgromadzenie człowiek przystrojony w złote pierścienie i bogatą szatę i przybył także człowiek ubogi, w zabrudzonej szacie, a wy spojrzycie na bogato odzianego i powiecie: „Usiądź na zaszczytnym miejscu”, do ubogiego zaś powiecie: „Stań sobie tam albo usiądź u podnóżka mojego”, to czy nie czynicie różnic między sobą i nie stajecie się sędziami przewrotnymi?
Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują?


Panie Jezu, Twój Apostoł mocno dowartościowuje ubogich. Sprzeciwia się zaś wyróżnianiu bogatych. Chrześcijanin nie może oceniać ludzi patrząc na ich zamożność czy status społeczny. Nie powinien kierować się zewnętrznym wyglądem, nie mając wglądu do ludzkich serc. A tam jest prawdziwe bogactwo człowieka. Tam kryje się tajemnica Bożego wyboru. W Bożym osądzie ubogiemu bliżej jest do Boga, bo nie odgradzają go od Niego ziemskie bogactwa. Gdy w Bogu pokłada nadzieję, jest prawdziwie bogaty, jego bogactwem jest sam Bóg i całe Jego królestwo.
Muszę przyznać, że wcale nie jest łatwe takie patrzenie na ludzi. Spotykając kogoś pierwszy raz, chciałbym znać jego pozycję społeczną, wiedzieć jak mieszka, jakim jeździ samochodem... A przecież liczy się tylko to, w jaki sposób zaświadczę przed nim o Tobie.


BOGUsław

Słowo Boże czy światowe pragnienia

XXII NIEDZIELA ZWYKŁA
DRUGIE CZYTANIE – Jk 1,17-18.21b-22.27


krzyzBracia moi umiłowani:
Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępuje z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń.
A przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie.
Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata.

Panie Jezu, Twój Apostoł przypomina mi, że wszystko, co dobre, otrzymałem od Boga, który jest Ojcem całego stworzenia. On jest niezmiennie dobry, Jego dobroć panuje nad światem, który nieustannie się zmienia.
Bóg jest dla mnie niezmiennie dobry, pomimo zmienności mojego serca. Z miłości dał mi życie i nieustannie je odnawia. Prowadzi mnie swoim słowem, bo zależy Mu na mnie. Pomimo moich upadków. Czyni to z wielką łagodnością i równocześnie stanowczo, bo miłość Jego jest nieodwołalna i bardzo chce mnie zbawić. Moc zbawienia jest w Jego słowie, ale ode mnie zależy, czy wprowadzę je w czyn. Tak wiele ode mnie zależy.
Nie mogę oszukiwać samego siebie. Przyglądam się więc mojej religijności.
Iloma sierotami się opiekuję?
Ile wdów wspomagam?
Co tak naprawdę kieruje moimi czynami: słowo Boże czy światowe pragnienia?


BOGUsław

Adoracja na pierwszy czwartek września

Adoracja Eucharystyczna – pierwszy czwartek września 2018 (w 22 tyg. zwykłym)


rosary 1211064 1920Panie Jezu, klękamy przed Twoim majestatem, bo Ty jesteś Panem całego stworzenia. Twoja jest ziemia i wszystko, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy. Do Ciebie należy każdy i każda z nas. Zjednoczeni z Tobą w Komunii Świętej chcemy trwać przy Tobie i oddać Ci chwałę. Klęcząc u stóp Twojego ołtarza, wstępujemy na Twoją świętą górę.
„Kto wstąpi na górę Pana, *
kto stanie w Jego świętym miejscu?
Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca, *
którego dusza nie lgnęła do marności”.
Słowami śpiewanego dziś psalmu skłaniasz nas, Panie, do rachunku sumienia.
Przyglądam się więc czynom moich rąk i sprawdzam stan czystości mojego serca.
Pytasz w nim, jaki wpływ mają moje modlitwy na moje czyny?
Do czego tak naprawdę lgnie moja dusza?
Co jest moim najgłębszym pragnieniem?
Z jakiego powodu dziś jestem w kościele?
Czego oczekuję od spotkania z Tobą?
Jaka jest moja gotowość do wypełnienia tego, co Ty, Panie, masz mi do powiedzenia?
Prosimy Cię, Panie, poślij nam Twojego Ducha, Ducha Prawdy, byśmy w Jego świetle zdołali zobaczyć zło, które nas plami i oddala od Ciebie. I oczyść nas Twoim przebaczeniem.
Za słuchanie samego siebie bardziej niż Ciebie
– przepraszamy Cię, Panie.
Za rutynę, która gasi ducha i wyjaławia modlitwę
– przepraszamy Cię, Panie.
Za chwile spędzone przed Twoim ołtarzem, jednak daleko od Ciebie
– przepraszamy Cię, Panie.
Za pychę, która każe porównywać się z innymi i karmi przekonaniem o własnej doskonałości
– przepraszamy Cię, Panie.
„Bracia:
Niechaj się nikt nie łudzi. Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Zresztą jest napisane: «On udaremnia zamysły przebiegłych» lub także: «Wie Pan, że próżne są zamysły mędrców».”
Dziękujemy, Panie, że Twoją łaską pobudzasz nasze serca do skruchy i możemy dostąpić Twojego przebaczenia. Dziękujemy, że czynisz nas czystymi, byśmy mogli godnie oddać Ci należną chwałę i prosić o Twoje błogosławieństwo, bowiem szczerze Ciebie szukamy. Uczyń nam zatem według obietnicy, o której śpiewaliśmy w kolejnej zwrotce psalmu:
„On otrzyma błogosławieństwo od Pana *
i zapłatę od Boga, swego Zbawcy.
Oto pokolenie tych, którzy Go szukają, *
którzy szukają oblicza Boga Jakuba”.
Wpatrujemy się w Ciebie, oczekując Twojego błogosławieństwa, a Ty mówisz wprost do naszych serc. Inicjujesz w nich dialog, podobny do tego, jaki przeprowadziłeś z Szymonem Piotrem na jego łodzi.
„[Jezus] rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!» A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci».
Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym». I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali.
A Jezus rzekł do Szymona: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił». I wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim.”
Panie Jezu, słowami dzisiejszej Ewangelii wyprowadzasz nas nad jezioro Genezaret. Wsiadasz do rybackiej łodzi i po całonocnym, nieudanym połowie wydajesz niezrozumiałe dla doświadczonych rybaków polecenie. Gdy je wykonują, dzieją się rzeczy niezwykłe.
Oto odkrywasz przed nami tajemnicę naszych niepowodzeń i sukcesów. To droga wszystkich, których powołałeś, aby szli za Tobą. Droga kapłanów, sióstr i braci zakonnych, za których dziś się modlimy. Chcemy ich wspierać. Tym samym stajemy w gronie wezwanych, czujemy się odpowiedzialni za owoce duszpasterskiej pracy naszych kapłanów, za duchowy połów, w którym uczestniczymy przez apostolstwo modlitwy.
Wyprowadzasz nas, Panie, na głębię wiary. Bo głębokiej wiary potrzeba, żeby w białym krążku chleba rozpoznać Ciebie. Potrzeba głębokiej ciszy serca, żeby usłyszeć Twój głos. Potrzeba głębi zaufania, by wykonać Twoje polecenie, które czasem wydaje się nielogiczne i niezrozumiałe, a nawet sprzeczne z życiowym doświadczeniem.
W tej sytuacji cisną się na usta słowa Szymona Piotra: „Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym”. Ale Ty rozwiązujesz ten problem, mówiąc: „Nie bój się”.
Wszedłeś do łodzi mojego życia i jesteś w nim gwarantem bezpieczeństwa. Jesteś gwarantem powodzenia misji, do której wzywasz.
Tak, Panie, żeby cokolwiek w moim życiu się udało, muszę najpierw słuchać Ciebie.
Na Twoje słowo zarzucam więc sieć modlitwy, by głębokości ludzkiego zwątpienia przemieniać w głębię wiary.
Zarzucam sieć modlitwy, by obojętność przemieniać w troskliwe zaangażowanie, a wyobcowanie w poczucie wspólnoty.
Zarzucam sieć modlitwy, by w relacjach z bliźnimi nie pozostawać na powierzchni zdawkowego uśmiechu, ale by wspólnie z nimi dźwigać ich ciężary.
Zarzucam sieć modlitwy, by moje więzi z bliskimi stały się głębsze i bardziej serdeczne.
Zarzucam sieć modlitwy, by cieszyć się radością innych i smucić się ich smutkami.
Zarzucam sieć modlitwy, by móc porozumieć się z tymi, z którymi mam rozmawiać.
Zarzucam sieć modlitwy, by skłonić moje serce, do większego posłuszeństwa Twojemu słowu.
Zarzucam sieć modlitwy, by zdobywać dla Ciebie serca ludzi, do których mnie posyłasz.
O Jezu mój, proszę Cię za Kościół cały, udziel mu miłości i światła Ducha swego, daj moc słowom kapłańskim, aby serca zatwardziałe kruszyły się i wróciły do Ciebie, Panie.
Panie, daj nam świętych kapłanów, Ty sam ich utrzymuj w świętości. O Boski i Najwyższy Kapłanie, niech moc miłosierdzia Twego towarzyszy im wszędzie i chroni ich od zasadzek i sideł diabelskich, które ustawicznie zastawia na dusze kapłana. Niechaj moc miłosierdzia Twego, o Panie, kruszy i wniwecz obraca wszystko to, co by mogło przyćmić świętość kapłana – bo Ty wszystko możesz. (św. Faustyna Kowalska)


BOGUsław


Na tych tekstach opierała się adoracja przed Najświętszym Sakramentem w pierwszy czwartek września po wieczornej Mszy Świętej.

Faryzejskie nawrócenie

22. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Marka 7, 1-23

Ks. Stanisław Biel SJ

skalaJezus w licznych polemikach z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie „punktuje” ich fałszywą religijność. Zobaczmy krótko, co im (a może i nam) zarzuca.

Najpierw niekonsekwencję, hipokryzję, brak równowagi między czynami a sercem, oddzielanie sfery zewnętrznej od wewnętrznej, separację serca od moralności i prawa. Faryzeusze dają Bogu różne dary, głównie materialne, czyli tak zwaną dziesięcinę (dziesięć procent przychodów), a pomijają istotę – sprawiedliwość, miłosierdzie, miłość. Jednak w religii nie chodzi o to, co się je, czy pokarmy „czyste”, czy „nieczyste”, ale kim się jest, jak się żyje.

Żydzi mieli specyficzną listę pokarmów zakazanych – od konia po świnię, od żab po węgorza. Egzegeci w różny sposób tłumaczą tę listę. Niektóre pokarmy były zakazane ze względów higieniczno-sanitarnych, jak np. owoce morza; inne dlatego, że miały związek z kultami pogańskimi, np. świnie poganie składali w ofierze bogini Asztarte. Jeszcze inne symbolizowały bóstwa pogańskie, np. węże i węgorze były czczone jako bóstwa płodności.

Jezus mocno podkreśla, że pokarm nie czyni człowieka nieczystym. Ważniejsze jest wnętrze. W sercu człowieka rodzi się grzech i czyni go nieczystym. O wartości duchowej człowieka nie świadczy więc to, co zjada, z kim się spotyka, jak ubiera, czego dotyka. O wartości człowieka decyduje to, kim jest, co myśli, czego pragnie, do czego dąży, jak żyje...

Dalej zarzuca Jezus faryzeuszom ostentację religijną, próżność i ambicję. Lubią pierwsze miejsca i pozdrowienia na ulicach. Pragną prestiżu i sukcesu. Spełniają wszystkie dobre uczynki, aby się podobać ludziom.

W życiu duchowym ważna jest motywacja. Można czynić wiele, ale z przyczyn egoistycznych, z lęków, by się dowartościować, być kimś w oczach innych... Takie czyny mają niewielką wartość. Można dać z kolei niewiele, „grosik” jak uboga wdowa (por. Mk 12, 41nn), ale z czystego serca. I to jest najpiękniejszy dar.

Jezus zarzuca faryzeuszom również stosowanie podwójnej miary. Wobec innych są wymagający, surowi, stosują nieznośny legalizm, natomiast wobec siebie są pobłażliwi, stosują taryfy ulgowe, ułatwienia. Są dobrymi nauczycielami, ale złymi przykładami. Jezus nie podważa ich autorytetu, nie zachęca do nieposłuszeństwa. Piętnuje jedynie nauczanie, któremu nie towarzyszy odpowiednia praktyka.

Reasumując, „faryzejskie nawrócenie” polega na doskonałości zewnętrznej przy zaniedbaniu wnętrza. Pozostaje na płaszczyźnie religijności, a więc rytów, uczynków, modlitw... Natomiast brakuje mu duchowości, czyli miłości płynącej z przemienionego, czystego serca. Nawrócony zewnętrznie podobny jest do człowieka, który pokrywa tynkiem szczelinę w murze, zamiast naprawić rozpadający się mur. Zajmuje się zewnętrzną kosmetyką, a nie istotą, fundamentem, głębią.

Czy nie jestem formalistą i hipokrytą? Co stanowi o mojej wartości i godności? Czy nie dzielę ludzi według sposobu ubierania się, jedzenia, posiadanych wartości materialnych itd.? Czy moje życie nie cechuje próżność, ostentacja i niezdrowe ambicje? Komu chcę się bardziej przypodobać – Bogu, czy ludziom? Czy mojemu życiu duchowemu bliższa jest religijność, czy duchowość?

 

Artykuł ze strony Apostolstwo modlitwy