Modlitwa

jesus 753063 640

 

Panie Jezu Chryste, wyznajemy Ciebie Królem Wszechświata. Cokolwiek stworzone zostało dla Ciebie istnieje. Wypełniaj przez nas wszystkie Twoje prawa. Odnawiamy nasze przyrzeczenia chrztu świętego. Wyrzekamy sie grzechu i szatana i wszytkiego co do zała prowadzi. Obiecujemy życ w wolności dzieci Bożych, a przede wszystko czynić wszystko, oby zwyciężyły prawa Twego Królestwa Prawdy, Sprawiedliwości, Miłości i Pokoju. Amen.

Skrzynka intencji

497px Pióro i kałamarz.svg

Odwiedziny

Liturgia dnia

Jak w czasach Noego

Ks. Stanisław Biel SJ

1. Niedziela Adwentu;
Ewangelia według św. Mateusza 24, 37-44

candle 968244 640Na początku Adwentu Kościół przypomina nam o Paruzji, czyli ponownym przyjściu Pana na końcu czasów, i zachęca do czujności, wierności, wyciszenia i modlitewnego przygotowania.

Jezus w Ewangelii odwołuje się najpierw do czasów Noego. Były to czasy „zsekularyzowane”. Codzienność i przyjemności nie pozwalały koncentrować się na sprawach ducha ani dostrzegać widocznych znaków Boga. Ponadto panowało zepsucie i zło moralne: Bóg widział, iż ziemia jest skażona, że wszyscy ludzie na ziemi postępują niegodziwie (Rdz 6, 12). Bóg żałował, że stworzył ludzi na ziemi i zasmucił się (Rdz 6, 6). Konsekwencją był potop. Tragedii uniknął jedyny nieskazitelny, żyjący w przyjaźni z Bogiem – Noe (Rdz 6, 8n).

Współczesny świat przypomina czasy Noego: egoizm i egocentryzm, myślenie o sobie, przyjemności zmysłowe i brak troski o ducha, brak przejrzystości i prawdy, niesprawiedliwość i nieliczenie się z prawami innych, zmysłowość i zaspokajanie wszelkich pożądań i pragnień, pomieszanie pojęć, wartości, wybieranie środków połowicznych, kompromisy, bezkarne zło, bezsilność, letarg wymiaru sprawiedliwości, społeczna aprobata grzechu, zła, promocja tych, którzy propagują zło...

Przypomnienie czasów Noego nie ma służyć lękowi, ale winno być zachętą do świadomego czuwania i wytrwałości. Życie duchowe jest czuwaniem, oczekiwaniem, nadzieją. Jest przeciwieństwem bierności, duchowej apatii, lenistwa (acedii). Serce nie lubi pustki; kiedy się pojawia, pragnie ją czymś zapełnić. Gdy nie ma wartości głębszych, duchowych, ich miejsce zajmą sprawy drugorzędne: codzienne troski, zmartwienia, lęki, a także radości, zmysłowe przyjemności, namiętności, pokusy, grzechy... Konsekwencją jest rutyna i urządzenie się w przeciętności.

Lekarstwem na pustkę, nudę, bierność i apatię duchową jest modlitewne czuwanie: Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie, duch wprawdzie ochoczy, ale ciało mdłe (Mt 26, 41). Czuwanie jest umiejętnością życia w teraźniejszości. Ważna jest przeszłość, pamięć. Ważna jest również przyszłość, cel życia. Ale nie można żyć skrajnościami. Najważniejsza jest teraźniejszość. To „dziś, teraz”, które jest nową szansą, nową łaską. Czuwać oznacza w sposób mądry i odpowiedzialny podejmować dziś – obowiązki, zadania, trud codzienności, z wiarą, że w tym wszystkim jest Bóg i On sam prowadzi.

W czym moje życie przypomina czasy Noego? Co powinienem zmienić w moim stylu życia? Co dla mnie znaczy czuwać? Czy ulegam duchowej apatii i bierności? Jak sobie radzę z rutyną? Czy żyję dniem dzisiejszym? Czy raczej oscyluję między przeszłością a przyszłością? Czy w codziennym zabieganiu znajduję chwilę na zatrzymanie i wyciszenie się? Jak chcę przeżyć kolejny Adwent?

 

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

W duchowej przestrzeni Serca Jezusa

Ks. Marek Wójtowicz SJ

 

bless 227263 640Komentarz do fragmentu z traktatu św. Jana Eudesa, kapłana, O Najświętszym Sercu Jezusa (księga 1, 5: Opera omnia 6, 107.113-115)
Prymat Boga

Święty. Jan Eudes (1601-1681) przypomina nam o prymacie Boga w naszym życiu: Proszę cię, abyś pamiętał, że Pan nasz Jezus Chrystus jest rzeczywiście twoją Głową, ty zaś jednym z Jego członków. Chrystus należy do ciebie, tak jak głowa należy do ciała. Cokolwiek jest Jego, jest zarazem twoim: duch, serce, ciało, dusza, wszystkie władze i umiejętności. Masz posługiwać się nimi, jak gdyby były twoje po to, abyś Panu służył, chwalił Go, miłował i wysławiał. Ty zaś należysz do Niego, jak ciało należy do głowy. Dlatego i On pragnie posługiwać się wszystkimi twymi władzami jak swoimi, by służyć i wielbić Ojca. Fragment ten w sposób jednoznaczny nawiązuje do „Zasady i Fundamentu” Ćwiczeń duchownych (23) św. Ignacego Loyoli: Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. – Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

Jezus żyje w nas

Apostoł Paweł zapewnia nas: Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie (Ga 2, 20). Echem jego słów jest duchowa refleksja św. Jana Eudesa, który zachęca, by żyć w duchowej przestrzeni Jezusowego Serca: A nie tylko należy do ciebie, ale również pragnie być w tobie, pragnie żyć w tobie i rozporządzać, podobnie jak głowa żyje i panuje w swych członkach. Chce zatem, aby wszystko, co jest w Nim, żyło i panowało w tobie: Jego duch w twoim duchu, Jego serce w twoim sercu, wszystkie władze Jego duszy we wszystkich władzach twojej duszy, i aby w ten sposób spełniały się w tobie słowa: „Chwalcie i noście Boga w waszym ciele” oraz: „Życie Jezusa niech objawia się” w was. To właśnie dlatego tak ważne jest, byśmy coraz bardziej stawali się „narzędziami w ręku Boga” (św. Ignacy Loyola). A wtedy troszcząc się o świątynie naszych ciał, staniemy się bardziej wiarygodnymi świadkami Boga Żywego w naszych rodzinach i środowiskach, w których na co dzień przebywamy.

Trwać w Panu i żyć dla Niego

O naszej duchowej jedności z naszym Zbawicielem przypomina nam św. Jan Ewangelista: Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy(J 15, 1-2). W tym samym duchu poucza nas św. Jan Eudes: Również i ty nie tylko należysz do Syna Bożego, ale masz trwać w Nim, podobnie jak ciało trwa i zależy od głowy. Cokolwiek jest w tobie, powinieneś Jemu podporządkować; od Niego otrzymywać moc życia i naukę. Jedynie On może ci dać prawdziwe życie, bo tylko On jest źródłem prawdziwego życia. Poza Nim znajdziesz jedynie śmierć i zagładę. On niech będzie jedyną zasadą wszelkich twoich poczynań, działań i sił życiowych. Masz żyć dla Niego i w Nim, aby się wypełniły słowa: „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie; jeśli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana, jeśli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu, i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak i nad żywymi. Refleksja ta jest przypomnieniem, jak ważne jest w naszym chrześcijańskim życiu, by otworzyć się na działanie samego Boga i Jego łaskę, nie licząc zbytnio na własne siły i mocne postanowienia, które w obliczu naszych upadków i ludzkich słabości często spełzają na niczym. Taką postawę kształtujemy w sobie, gdy w porannej modlitwie ofiarujemy Panu Bogu nasz cały dzień.

Jedno pragnienie i jedno serce

To św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian najpełniej scharakteryzował postawy, jakimi powinniśmy się cechować jako ludzie Kościoła ożywieni działaniem Ducha Świętego (zob. 1 Kor 12, 1-31). O potrzebie troski o jednego ducha we wspólnocie Kościoła tak pisze św. Jan Eudes: A wreszcie masz być jedno z Chrystusem, podobnie jak ciało stanowi jedno z głową. Dlatego wraz z Nim powinieneś mieć jednego ducha, jedną duszę, jedno życie, jedną wolę, jedno pragnienie i jedno serce. On sam ma być twoim duchem, sercem, miłością, życiem i wszystkim twoim. Wszystkie te wielkie sprawy biorą początek w chrzcie wierzących. Pomnażają się i umacniają przez bierzmowanie i przez właściwe wykorzystanie innych łask, których Bóg udziela, pełną zaś doskonałość osiągają w Najświętszej Eucharystii. Francuski święty nawołuje nas do powrotu do źródła naszego duchowego odrodzenia: do chrztu świętego, którego owoców możemy doświadczać w naszym życiu za każdym razem, gdy wypowiadamy modlitwę Ojcze nasz i czujemy się ukochanymi przez Boga dziećmi; gdy kierujemy się w naszych codziennych wyborach Bożymi przykazaniami, odrzucając wszelkie zło; gdy z wiarą w Boże przebaczenie oddajemy naszą przeszłość, także tę trudną - z naszymi upadkami i grzechami - w ręce Miłosiernego, i wreszcie, kiedy odkrywamy, jak wielkim dobrem jest dla nas wspólnota Kościoła, bez której nasze myśli pozostają rozproszone i niepewne, gdy zapominamy o naszym wiecznym powołaniu. Tylko obmyci w wodach chrztu św. i zanurzeni w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, a następnie ubogaceni darami Ducha Świętego możemy uczynić z naszego życia pieśń dziękczynną na wzór Magnificat Maryi, „Niewiasty Eucharystii” (św. Jan Paweł II). To Niepokalana uczy nas, jak za wszystko dziękować i wychwalać Boga razem ze świętymi Kościoła, których duchowe pouczenia - jak to św. Jana Eudesa - są aktualne, i to nawet po wielu wiekach.

 

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

Faryzeusz i celnik

30. niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Łukasza 18, 9-14.

Ks. Stanisław Łucarz SJ

krzyz3Kościół daje nam na tę niedzielę przypowieść Pana Jezusa o faryzeuszu i celniku, którzy przyszli do świątyni, aby się modlić. Święty Łukasz wprowadzając do tej przypowieści, pisze rzecz niesłychanie ważną, która pozwala nam ją właściwie zrozumieć:

Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść... A więc nie chodzi tu tyle o faryzeusza i celnika jako takich, jak zwykliśmy to rozumieć: zły faryzeusz i dobry celnik. Ani faryzeusz bowiem jako faryzeusz nie był z gruntu złym człowiekiem. Byli przecież i dobrzy faryzeusze, których spotykamy w Ewangeliach, jak choćby Nikodem. Ani też celnik nie był dobrym człowiekiem. Wręcz przeciwnie. Celnicy byli zdrajcami narodu, którzy za pieniądze wysługiwali się rzymskiemu okupantowi i ograbiali własny naród. Ci dwaj z przypowieści są przykładami ludzi o przeciwnych postawach na modlitwie. I o postawy na modlitwie tu właśnie chodzi, lecz nie o postawy ciała, choć te są ważne, ale o postawę duchową.

Faryzeusz jest tu reprezentantem tych, którzy – jak mówi Ewangelista – ufają sobie, że są sprawiedliwi... I to jest dla tej przypowieści rzecz fundamentalna oraz zasadniczy błąd na modlitwie: ufają sobie, a nie Bogu. Na czym ta ufność sobie polega? Otóż, mają oni swój wspólnotowy czy prywatny kodeks postępowania w życiu i na modlitwie, realizują go, i to jest dla nich podstawą, że czują się sprawiedliwi, bo wypełniają swoje prawo. Nie jest wcale rzeczą złą mieć zasady i trzymać się ich. Już starożytni Rzymianie mawiali: Serva ordinem et ordo te servabit – „Zachowuj porządek, a porządek cię zachowa”. Problem leży gdzie indziej, a mianowicie w tym, że z tego zachowywania porządku wyprowadza się wniosek, iż jest się sprawiedliwym, czyli mówiąc współczesnym językiem: O.K. Taki człowiek jest zadowolony z siebie i w gruncie rzeczy nie potrzebuje Bożego Miłosierdzia. Widać to w modlitwie faryzeusza, który chwali się przed Bogiem, jaki to jest dobry. Owszem, zaczyna swą modlitwę od słów: Dziękuję Ci, Boże..., ale jest to formuła rytualna, bo tak naprawdę wie, że sam sobie i swoim wysiłkom tę sprawiedliwość zawdzięcza. Nie potrzebuje Zbawiciela. Z jego przekonania o własnej sprawiedliwości wynika osąd innych ludzi, którzy nie zachowują jego zasad. Więcej nawet, jest to osąd przechodzący w pogardę. Paradoks faryzeusza polega na tym, że buduje swą sprawiedliwość niby na Prawie Bożym, a ostatecznie temu Prawu zaprzecza, bo nie kocha ani Boga, ani bliźniego. Kocha samego siebie w swej domniemanej sprawiedliwości. Żyje w świecie pobożnej iluzji, którą sobie sam stworzył; do tego świata nikt nie ma dostępu, ani Bóg, ani ludzie.

Celnik ma przeciwną postawę. On nawet gdyby chciał, nie ma na czym zbudować poczucia swej sprawiedliwości. Jest moralnym bankrutem. Nie śmie nawet podnieść oczu w górę. Błaga więc Boga o miłosierdzie, i to w najprostszych słowach. Można by powiedzieć, w słowach dziecka. Tego właśnie oczekuje Bóg: pokory i prostoty na modlitwie, wyrażającej się w ufności Jemu. Dlatego to celnik zostaje obdarzony prawdziwą Bożą sprawiedliwością. To on poznaje największy skarb – miłosierną miłość Boga.

Miesiąc październik, w którym wspominamy św. Siostrę Faustynę, przypomina nam jej wezwanie: Jezu, ufam Tobie! Tobie, nie sobie... Chcę żyć z Twego miłosierdzia, nie z mojej domniemanej sprawiedliwości.

 

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

Różaniec duchowym orężem

church 1790945 640Ks. Stanisław Groń SJ

W tym miesiącu jesteśmy szczególnie zaproszeni do modlitwy różańcowej. Prosi o nią papież Franciszek, aby ofiarować ją w intencji misji. Niech wszyscy członkowie Apostolstwa Modlitwy (Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy) odpowiedzą na tę prośbę papieża. W tajemnicach różańca Maryja wprowadza nas w zbawcze dzieło Chrystusa. Gorąco zachęcam Was do tej modlitwy.

Iluż wiernych i ile wspólnot w październiku, miesiącu misyjnym i różańcowym, ofiaruje modlitwę różańcową za misjonarzy i w intencji ewangelizacji! Pierwszym obowiązkiem misyjnym każdego z nas jest modlitwa. To właśnie modlitwa pozwala przygotować drogę Ewangelii; modlitwa otwiera serca na tajemnicę Boga i usposabia umysły do przyjęcia Jego słowa zbawienia.

(Benedykt XVI 19. X. 2008)

Dzieło zbawcze dokonane przez Jezusa jest rdzeniem Objawienia; to z niego Kościół czerpie swą moc. Prowadząc życie wiary, zanurzamy się w tamtych wydarzeniach. Wiemy, że szczególnie ożywia je modlitwa, a różańcowa modlitwa wpisuje się doskonale w przeżywanie treści zbawczych, przekazanych nam w Piśmie Świętym i przez Tradycję Kościoła. Różaniec jest jakby streszczeniem całej Ewangelii. Rozważając zbawcze wydarzenia i kontemplując je – jesteśmy przy Jezusie i Maryi, i wówczas wylewa się obficie na nas łaska zbawcza.

Uświęcenie naszych dni

Wszystkich tajemnic różańcowych jest obecnie dwadzieścia. Podzielone są one na cztery części: pięć tajemnic radosnych, pięć tajemnic światła, pięć tajemnic bolesnych i pięć tajemnic chwalebnych. W Kościele istnieje zwyczaj przyporządkowania poszczególnych części Różańca kolejnym dniom tygodnia. I tak dla odmawiania poszczególnych części mamy odpowiednie dni tygodnia. Dla części radosnej jest przeznaczony poniedziałek i sobota, dla tajemnic światła wyznaczono czwartek, dla części bolesnej wtorek i piątek, a dla rozważania części chwalebnej środę i niedzielę.

W takim układzie udało się zachować sobotę jako dzień tradycyjnie maryjny, czwartek jako dzień ustanowienia Eucharystii i piątek jako czas najodpowiedniejszy do rozważania tajemnic bolesnych, oraz niedzielę jako wspomnienie zmartwychwstania Pana. W rozważaniu poszczególnych tajemnic śledzimy ich misteria. Można powiedzieć, że tyle jest sposobów rozważania różańca, ile jest sposobów wyrażania miłości. Modlitwa ta jest bardzo indywidualna, może zatem nosić rysy własnych pomysłów, szczególnie gdy jest odmawiana prywatnie. Gdy zaś jest odmawiana publicznie, powinna uwzględniać powszechnie przyjęte, tradycyjne sposoby jej praktykowania, zatwierdzone przez Kościół.

Biblijność różańcowej modlitwy

Różaniec jest modlitwą biblijną, ponieważ rozważane w nim tajemnice − z wyjątkiem dwóch ostatnich − mają podstawę biblijną, ale także dlatego, że odmawiane w nim podstawowe modlitwy zostały zaczerpnięte z Pisma Świętego.

Modlitwa Ojcze nasz jest tą, której Jezus nauczył Apostołów (zob. Łk 11,1-4; Mt 6,9-13) i jest ona wzorem wszelkiej modlitwy chrześcijanina. Dobrze nam znane trzy wezwania Modlitwy Pańskiej: Imię Twoje, Królestwo Twoje, wola Twoja stanowią jej rdzeń. Ponadto Jezus wskazuje w niej także na trzy ważne potrzeby człowieka: chleb powszedni, przebaczenie i wolność duchową.

Modlitwa Zdrowaś, Maryjo jest odmawiana w Różańcu po Ojcze nasz. Zdrowaś, Maryjo tow Nim.

Przez wiele wieków modlitwa Zdrowaś, Maryjo była dokładnym powtórzeniem ewangelicznego pozdrowienia Gabriela i Elżbiety. Dopiero w XIII wieku tę frazę biblijną uzupełniono jednym słowem: Jezus. Ono ogromnie ubogaciło tę modlitwę, bo w centrum znalazło się to najważniejsze imię, o którym św. Paweł powie: Aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano (por. Flp 2,9-11 i Rz 14,11).

Druga część modlitwy Zdrowaś, Maryjo powstała dopiero w XIV wieku, kiedy w Europie panowała dżuma. W recytowanych słowach pozostał ślad grozy tamtych dni: teraz i w godzinę śmierci. Te dwie rzeczywistości – teraz, z godziną śmierci – spotykały się razem w dniach epidemii i sąsiadowały ze sobą. Ludzie, szukając ratunku, uciekali się do Maryi. Pius V, znany z modlitewnego wstawiennictwa zwycięskich chrześcijańskich żołnierzy w bitwie pod Lepanto, kazał umieścić tę modlitwę w brewiarzu rzymskim, przez co uczynił ją oficjalną modlitwą Kościoła.

Obie modlitwy, Ojcze nasz i Zdrowaś, Maryjo, wyrażają naszą wiarę i służą uwielbieniu przez nas Boga. Nie ma sensu dyskusja, czy ważniejsze jest Ojcze nasz, czy Zdrowaś, Maryjo, bo nie istnieje żadna rywalizacja Boga i Matki Najświętszej. Zdrowaś, Maryjo jest jakby Maryjnym powtórzeniem Modlitwy Pańskiej, a odmawiane przez nas Pozdrowienie Anielskie jest wezwaniem przez nas Maryi, aby pomogła nam stać się uczestnikami nadchodzącego Królestwa Bożego, o co modlimy się w Ojcze nasz. Nie powinniśmy zapomnieć, że modlitwa Zdrowaś, Maryjo jest także modlitwą chrystocentryczną (zobacz komentarz KKK 2677).

Modlitwa Chwała Ojcu jest uwielbieniem Boga w Trójcy Jedynego oraz rozwinięciem formuły trynitarnej, wypowiedzianej kiedyś przez Jezusa podczas rozesłania uczniów (zob. Mt 28,19). Natomiast modlitwa Wierzę w Boga jest formułą wiary. To Symbol Apostolski nazwany tak, bo wiernie streszcza wiarę Apostołów i jest symbolem chrzcielnym Kościoła rzymskiego. Także sam znak krzyża z wypowiedzianymi słowami to trynitarna formuła stosowana najpierw podczas udzielania Chrztu (zob. Mt 28,19), a potem wypowiadana przy rozpoczęciu każdej modlitwy. Znak krzyża czyniony na początku Różańca jest więc wpisaniem naszej modlitwy w długą tradycję modlitwy Kościoła i wyznaniem wiary w Trójcę Świętą.

Modlitwa zmieniająca życie

Różaniec wpisał się doskonale w tradycję rożnych modlitw w Kościele, jednak zajmuje wśród nich szczególne miejsce. Jest duchowym orężem, modlitwą myślną i ustną, która raduje niebo i ziemię. Rozważając Różaniec, stajemy się świadkami wiary, widzącymi i doświadczającymi, jak tajemnice zbawienia z wolna wrastają w tajemnice naszego życia. Dokonuje się wtedy cud naszego zjednoczenia się z Chrystusem. Doświadczamy wówczas na sobie, jak modlitwie ustnej towarzyszy modlitwa myślna, zlewając się w jedno uwielbienie Boga. Systematycznie praktykowana przetwarza nasze codzienne życie, czyniąc je miłym Bogu. Wówczas staje się ono życiem z Jezusem i z Maryją, w którym pragniemy wypełniać we wszystkim wolę Bożą. Tak praktykowana modlitwa staje się źródłem obfitego życia łaski nie tylko dla nas, ale dla całej wspólnoty Kościoła. Poświęćmy więc jej codziennie 25 minut z 1440, które otrzymujemy od Boga każdego dnia.

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy