Modlitwa

jesus 753063 640

 

Panie Jezu Chryste, wyznajemy Ciebie Królem Wszechświata. Cokolwiek stworzone zostało dla Ciebie istnieje. Wypełniaj przez nas wszystkie Twoje prawa. Odnawiamy nasze przyrzeczenia chrztu świętego. Wyrzekamy sie grzechu i szatana i wszytkiego co do zała prowadzi. Obiecujemy życ w wolności dzieci Bożych, a przede wszystko czynić wszystko, oby zwyciężyły prawa Twego Królestwa Prawdy, Sprawiedliwości, Miłości i Pokoju. Amen.

Skrzynka intencji

497px Pióro i kałamarz.svg

Odwiedziny

Liturgia dnia

Faryzeusz i celnik

30. niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Łukasza 18, 9-14.

Ks. Stanisław Łucarz SJ

krzyz3Kościół daje nam na tę niedzielę przypowieść Pana Jezusa o faryzeuszu i celniku, którzy przyszli do świątyni, aby się modlić. Święty Łukasz wprowadzając do tej przypowieści, pisze rzecz niesłychanie ważną, która pozwala nam ją właściwie zrozumieć:

Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść... A więc nie chodzi tu tyle o faryzeusza i celnika jako takich, jak zwykliśmy to rozumieć: zły faryzeusz i dobry celnik. Ani faryzeusz bowiem jako faryzeusz nie był z gruntu złym człowiekiem. Byli przecież i dobrzy faryzeusze, których spotykamy w Ewangeliach, jak choćby Nikodem. Ani też celnik nie był dobrym człowiekiem. Wręcz przeciwnie. Celnicy byli zdrajcami narodu, którzy za pieniądze wysługiwali się rzymskiemu okupantowi i ograbiali własny naród. Ci dwaj z przypowieści są przykładami ludzi o przeciwnych postawach na modlitwie. I o postawy na modlitwie tu właśnie chodzi, lecz nie o postawy ciała, choć te są ważne, ale o postawę duchową.

Faryzeusz jest tu reprezentantem tych, którzy – jak mówi Ewangelista – ufają sobie, że są sprawiedliwi... I to jest dla tej przypowieści rzecz fundamentalna oraz zasadniczy błąd na modlitwie: ufają sobie, a nie Bogu. Na czym ta ufność sobie polega? Otóż, mają oni swój wspólnotowy czy prywatny kodeks postępowania w życiu i na modlitwie, realizują go, i to jest dla nich podstawą, że czują się sprawiedliwi, bo wypełniają swoje prawo. Nie jest wcale rzeczą złą mieć zasady i trzymać się ich. Już starożytni Rzymianie mawiali: Serva ordinem et ordo te servabit – „Zachowuj porządek, a porządek cię zachowa”. Problem leży gdzie indziej, a mianowicie w tym, że z tego zachowywania porządku wyprowadza się wniosek, iż jest się sprawiedliwym, czyli mówiąc współczesnym językiem: O.K. Taki człowiek jest zadowolony z siebie i w gruncie rzeczy nie potrzebuje Bożego Miłosierdzia. Widać to w modlitwie faryzeusza, który chwali się przed Bogiem, jaki to jest dobry. Owszem, zaczyna swą modlitwę od słów: Dziękuję Ci, Boże..., ale jest to formuła rytualna, bo tak naprawdę wie, że sam sobie i swoim wysiłkom tę sprawiedliwość zawdzięcza. Nie potrzebuje Zbawiciela. Z jego przekonania o własnej sprawiedliwości wynika osąd innych ludzi, którzy nie zachowują jego zasad. Więcej nawet, jest to osąd przechodzący w pogardę. Paradoks faryzeusza polega na tym, że buduje swą sprawiedliwość niby na Prawie Bożym, a ostatecznie temu Prawu zaprzecza, bo nie kocha ani Boga, ani bliźniego. Kocha samego siebie w swej domniemanej sprawiedliwości. Żyje w świecie pobożnej iluzji, którą sobie sam stworzył; do tego świata nikt nie ma dostępu, ani Bóg, ani ludzie.

Celnik ma przeciwną postawę. On nawet gdyby chciał, nie ma na czym zbudować poczucia swej sprawiedliwości. Jest moralnym bankrutem. Nie śmie nawet podnieść oczu w górę. Błaga więc Boga o miłosierdzie, i to w najprostszych słowach. Można by powiedzieć, w słowach dziecka. Tego właśnie oczekuje Bóg: pokory i prostoty na modlitwie, wyrażającej się w ufności Jemu. Dlatego to celnik zostaje obdarzony prawdziwą Bożą sprawiedliwością. To on poznaje największy skarb – miłosierną miłość Boga.

Miesiąc październik, w którym wspominamy św. Siostrę Faustynę, przypomina nam jej wezwanie: Jezu, ufam Tobie! Tobie, nie sobie... Chcę żyć z Twego miłosierdzia, nie z mojej domniemanej sprawiedliwości.

 

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

Różaniec duchowym orężem

church 1790945 640Ks. Stanisław Groń SJ

W tym miesiącu jesteśmy szczególnie zaproszeni do modlitwy różańcowej. Prosi o nią papież Franciszek, aby ofiarować ją w intencji misji. Niech wszyscy członkowie Apostolstwa Modlitwy (Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy) odpowiedzą na tę prośbę papieża. W tajemnicach różańca Maryja wprowadza nas w zbawcze dzieło Chrystusa. Gorąco zachęcam Was do tej modlitwy.

Iluż wiernych i ile wspólnot w październiku, miesiącu misyjnym i różańcowym, ofiaruje modlitwę różańcową za misjonarzy i w intencji ewangelizacji! Pierwszym obowiązkiem misyjnym każdego z nas jest modlitwa. To właśnie modlitwa pozwala przygotować drogę Ewangelii; modlitwa otwiera serca na tajemnicę Boga i usposabia umysły do przyjęcia Jego słowa zbawienia.

(Benedykt XVI 19. X. 2008)

Dzieło zbawcze dokonane przez Jezusa jest rdzeniem Objawienia; to z niego Kościół czerpie swą moc. Prowadząc życie wiary, zanurzamy się w tamtych wydarzeniach. Wiemy, że szczególnie ożywia je modlitwa, a różańcowa modlitwa wpisuje się doskonale w przeżywanie treści zbawczych, przekazanych nam w Piśmie Świętym i przez Tradycję Kościoła. Różaniec jest jakby streszczeniem całej Ewangelii. Rozważając zbawcze wydarzenia i kontemplując je – jesteśmy przy Jezusie i Maryi, i wówczas wylewa się obficie na nas łaska zbawcza.

Uświęcenie naszych dni

Wszystkich tajemnic różańcowych jest obecnie dwadzieścia. Podzielone są one na cztery części: pięć tajemnic radosnych, pięć tajemnic światła, pięć tajemnic bolesnych i pięć tajemnic chwalebnych. W Kościele istnieje zwyczaj przyporządkowania poszczególnych części Różańca kolejnym dniom tygodnia. I tak dla odmawiania poszczególnych części mamy odpowiednie dni tygodnia. Dla części radosnej jest przeznaczony poniedziałek i sobota, dla tajemnic światła wyznaczono czwartek, dla części bolesnej wtorek i piątek, a dla rozważania części chwalebnej środę i niedzielę.

W takim układzie udało się zachować sobotę jako dzień tradycyjnie maryjny, czwartek jako dzień ustanowienia Eucharystii i piątek jako czas najodpowiedniejszy do rozważania tajemnic bolesnych, oraz niedzielę jako wspomnienie zmartwychwstania Pana. W rozważaniu poszczególnych tajemnic śledzimy ich misteria. Można powiedzieć, że tyle jest sposobów rozważania różańca, ile jest sposobów wyrażania miłości. Modlitwa ta jest bardzo indywidualna, może zatem nosić rysy własnych pomysłów, szczególnie gdy jest odmawiana prywatnie. Gdy zaś jest odmawiana publicznie, powinna uwzględniać powszechnie przyjęte, tradycyjne sposoby jej praktykowania, zatwierdzone przez Kościół.

Biblijność różańcowej modlitwy

Różaniec jest modlitwą biblijną, ponieważ rozważane w nim tajemnice − z wyjątkiem dwóch ostatnich − mają podstawę biblijną, ale także dlatego, że odmawiane w nim podstawowe modlitwy zostały zaczerpnięte z Pisma Świętego.

Modlitwa Ojcze nasz jest tą, której Jezus nauczył Apostołów (zob. Łk 11,1-4; Mt 6,9-13) i jest ona wzorem wszelkiej modlitwy chrześcijanina. Dobrze nam znane trzy wezwania Modlitwy Pańskiej: Imię Twoje, Królestwo Twoje, wola Twoja stanowią jej rdzeń. Ponadto Jezus wskazuje w niej także na trzy ważne potrzeby człowieka: chleb powszedni, przebaczenie i wolność duchową.

Modlitwa Zdrowaś, Maryjo jest odmawiana w Różańcu po Ojcze nasz. Zdrowaś, Maryjo tow Nim.

Przez wiele wieków modlitwa Zdrowaś, Maryjo była dokładnym powtórzeniem ewangelicznego pozdrowienia Gabriela i Elżbiety. Dopiero w XIII wieku tę frazę biblijną uzupełniono jednym słowem: Jezus. Ono ogromnie ubogaciło tę modlitwę, bo w centrum znalazło się to najważniejsze imię, o którym św. Paweł powie: Aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano (por. Flp 2,9-11 i Rz 14,11).

Druga część modlitwy Zdrowaś, Maryjo powstała dopiero w XIV wieku, kiedy w Europie panowała dżuma. W recytowanych słowach pozostał ślad grozy tamtych dni: teraz i w godzinę śmierci. Te dwie rzeczywistości – teraz, z godziną śmierci – spotykały się razem w dniach epidemii i sąsiadowały ze sobą. Ludzie, szukając ratunku, uciekali się do Maryi. Pius V, znany z modlitewnego wstawiennictwa zwycięskich chrześcijańskich żołnierzy w bitwie pod Lepanto, kazał umieścić tę modlitwę w brewiarzu rzymskim, przez co uczynił ją oficjalną modlitwą Kościoła.

Obie modlitwy, Ojcze nasz i Zdrowaś, Maryjo, wyrażają naszą wiarę i służą uwielbieniu przez nas Boga. Nie ma sensu dyskusja, czy ważniejsze jest Ojcze nasz, czy Zdrowaś, Maryjo, bo nie istnieje żadna rywalizacja Boga i Matki Najświętszej. Zdrowaś, Maryjo jest jakby Maryjnym powtórzeniem Modlitwy Pańskiej, a odmawiane przez nas Pozdrowienie Anielskie jest wezwaniem przez nas Maryi, aby pomogła nam stać się uczestnikami nadchodzącego Królestwa Bożego, o co modlimy się w Ojcze nasz. Nie powinniśmy zapomnieć, że modlitwa Zdrowaś, Maryjo jest także modlitwą chrystocentryczną (zobacz komentarz KKK 2677).

Modlitwa Chwała Ojcu jest uwielbieniem Boga w Trójcy Jedynego oraz rozwinięciem formuły trynitarnej, wypowiedzianej kiedyś przez Jezusa podczas rozesłania uczniów (zob. Mt 28,19). Natomiast modlitwa Wierzę w Boga jest formułą wiary. To Symbol Apostolski nazwany tak, bo wiernie streszcza wiarę Apostołów i jest symbolem chrzcielnym Kościoła rzymskiego. Także sam znak krzyża z wypowiedzianymi słowami to trynitarna formuła stosowana najpierw podczas udzielania Chrztu (zob. Mt 28,19), a potem wypowiadana przy rozpoczęciu każdej modlitwy. Znak krzyża czyniony na początku Różańca jest więc wpisaniem naszej modlitwy w długą tradycję modlitwy Kościoła i wyznaniem wiary w Trójcę Świętą.

Modlitwa zmieniająca życie

Różaniec wpisał się doskonale w tradycję rożnych modlitw w Kościele, jednak zajmuje wśród nich szczególne miejsce. Jest duchowym orężem, modlitwą myślną i ustną, która raduje niebo i ziemię. Rozważając Różaniec, stajemy się świadkami wiary, widzącymi i doświadczającymi, jak tajemnice zbawienia z wolna wrastają w tajemnice naszego życia. Dokonuje się wtedy cud naszego zjednoczenia się z Chrystusem. Doświadczamy wówczas na sobie, jak modlitwie ustnej towarzyszy modlitwa myślna, zlewając się w jedno uwielbienie Boga. Systematycznie praktykowana przetwarza nasze codzienne życie, czyniąc je miłym Bogu. Wówczas staje się ono życiem z Jezusem i z Maryją, w którym pragniemy wypełniać we wszystkim wolę Bożą. Tak praktykowana modlitwa staje się źródłem obfitego życia łaski nie tylko dla nas, ale dla całej wspólnoty Kościoła. Poświęćmy więc jej codziennie 25 minut z 1440, które otrzymujemy od Boga każdego dnia.

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

Pamiętanie o wdzięczności

you shall love the lord your god 1 833297 mNiedziela zwykła;
Ewangelia według św. Łukasza 17, 11-19

 

Ks. Stanisław Gro ń SJ

Z opisanej w Ewangelii Jezusowej podróży do Jerozolimy możemy brać wzór naszej duchowej drogi jako Jego uczniów. Jezus pragnie, abyśmy szli za Nim i przyszli do Niego aż pod krzyż. W tej podróży dotarł On do Jerozolimy, aby nas zbawić. My wszyscy zostaliśmy włączeni w Jego podróż po to, aby doznać oczyszczenia z trądu grzechu.

Zbawienie dokonane przez Jezusa dotyczy wszystkich. Trędowaci i grzesznicy znajdują się na tej samej drodze, ale zbawienie to coś o wiele większego niż uzdrowienie z trądu! Ono jest ofiarowane każdemu, ale nie wszyscy je przyjmują. Dzisiaj też niektórzy ludzie żyją i umierają jak trędowaci.

Zmierzając do Jerozolimy, Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Tam dziesięciu trędowatych z daleka wołało do Niego: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami! Rzeczą znamienną jest to, że w tym zdarzeniu Jezus po raz pierwszy został wezwany po imieniu. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni (Dz 4, 12).

Czasami i my w naszych prośbach kierowanych do Jezusa wołamy podobnie. Ulituj się nade mną! Wśród dziesięciu trędowatych oprócz Żydów był jeden Samarytanin. Wspólnie przeżywana choroba dopomogła im przezwyciężyć rasowe i religijne różnice. W swym nieszczęściu zapomnieli o pochodzeniu i o poglądach polityczno-religinych. Paradoksalnie zjednoczył ich trąd i pragnienie uzdrowienia. Wszyscy oni potrzebowali miłosiernej łaski Jezusa. Wiemy, że wspólna potrzeba i nieszczęście zbliża ludzi. Potrzeba Bożej łaski powinna także zbliżyć ludzi do siebie.

Jezus uzdrowił dziesięciu trędowatych, ale dziewięciu Mu za to nie podziękowało. Czasami i my otrzymujemy od Boga coś upragnionego, ale rzadko wracamy do Niego ze słowami wdzięczności. Bóg przez ludzi zsyła na nas różne łaski i dary. Słowa Psalmu 103, 2: Błogosław, duszo moja, Pana i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach! powinny stać się naszą codzienną modlitwą. Jeśli prosimy i wołamy do Boga o pomoc, to nie powinniśmy milczeć również wtedy, gdy ją otrzymaliśmy. Trzeba Jezusowi i bliźnim za doznane dobro podziękować!

Ważne w tym opowiadaniu jest posłuszeństwo Jezusowemu słowu. Kiedy trędowaci szli, aby pokazać się kapłanom, zostali uzdrowieni. Nie ma takiego trądu i takiej niemocy, które nie dałyby się usunąć przez posłuszeństwo słowu Pana.

Dzisiaj podziękujmy Dawcy wszystkiego za prośby, które On wysłuchał i za te pozornie niewysłuchane, które jednak okazały się dobrodziejstwem. Zapamiętajmy: dziękczynienie Bogu i ludziom zawsze nas odnawia i włącza w krąg ludzi wdzięcznych i szczęśliwych.

Artykuł ze strony Apostolstwo Modlitwy

Człowiek ekonomiczny czy liturgiczny?

18. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Łukasza 12, 13-21

Ks. Stanisław Biel SJ

pray 1492815 640 1Jezus kreśli dziś postać bogatego człowieka, którego pragnienia prowadzą do zagubienia człowieczeństwa i osobistego dramatu.

Co uderza w postawie tego człowieka? Przede wszystkim samotność i smutek. Wydaje się, że jest niemal przyduszony swoimi dobrami. Jest bez imienia, bez twarzy. Jego jedyną prawdziwą więzią jest więź z pieniędzmi. Całe swoje serce wkłada w rzeczy. Rzeczy materialne izolują go, zamykają w sobie. Otaczają murem więziennym. Ograniczają jego serce.

Człowiek bogaty jest samotny. Bogactwa nie wypełniają pustki jego życia, nie przynoszą poczucia bezpieczeństwa. Nie dają radości, wolności, ani nie pozwalają na głębokie relacje i przyjaźnie. Alessandro Pronzato określa go jako człowieka ekonomicznego, kapitalistę. Ewangelia z kolei nazywa głupcem. A psalmista mówi:

Nie obawiaj się, jeśli ktoś się wzbogaci,
Jeżeli wzrośnie zamożność jego domu:
Bo kiedy umrze, nic z sobą nie weźmie,
A jego zamożność nie pójdzie za nim.

I chociaż w życiu sobie pochlebia:
Będą cię sławić, że dobrześ się urządził,
Musi iść do pokolenia swoich przodków,
Do tych, co na wieki nie zobaczą światła.

Człowiek, co w dostatku żyje, ale się nie zastanawia,
Przyrównany jest do bydląt, które giną (Ps 49, 17 – 21).

Człowiek bogaty z dzisiejszej Ewangelii jest przeciwieństwem człowieka liturgicznego (A. Pronzato). Taki człowiek wie, że wszystkie rzeczy są darem, a nie celem. Dlatego otwiera się, dzieli, rozszerza swoje serce, staje się wolny. Jest panem siebie, a nie niewolnikiem. Dary, dobra stają się wtedy źródłem radości, pokoju i prowadzą do Stwórcy.

Jaki jest mój stosunek do dóbr ziemskich? Jestem człowiekiem ekonomicznym, czy liturgicznym?

 

Art. ze strony Apostolstwo Modlitwy